Top of the World Highway
Skok na Alaskę

Szafirek2006-10-07 08:55:22
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 5.00 z 5.00. 6 głosów oddanych
opycha się chrupkami. Zaczyna, jak zawsze w takich miejscach: jak się masz?, skąd jesteś?, dokąd jedziesz? A zaraz potem dodaje:
- Chcesz coś kupić? Jutro zamykam tą budę. Dzisiaj wszystko taniej!
Proszę o nalepkę z napisem Alaska, ale wziął za nią tyle, ile było na niej napisane. Nie opomniałem się o rabat, bo może dotyczył on tylko tego towaru, który nie przeżyje do wiosny.
- Jesteś pierwszym gościem, który tu dzisiaj przyjechał. Wczoraj zaglądnęło tylko dwóch Niemców, powiedział ze smutkiem.
Patrzę na zagarek. Dochodzi piętnasta, ale to jeszcze czas kanadyjski. Tu jest godzina różnicy. Ale słońce i tak zacznie zachodzić o tej samej porze, czyli gdzieś za półtorej godziny.
Zanim wyjadę, przyczepię jeszcze do sufitu dziesięciozłotowy banknot i wizytówkę z warszawskim adresem, bo taka tu tradycja, a Tony zaoferuje mi pięknie wyprawione skóry lisów polarnych oraz wilka i pokaże zdjęcie żony z dziećmi. Jego żona to Kanadyjka i wraz z potomstwem Tony’ego mieszka w Dawson City. On widuje się z rodziną kilka razy w roku. I właśnie za dwa dni nastąpi jeden z tych razów. Wróci tu w połowie stycznia, po opadach śniegu. Wtedy zaczyna się sezon na zwierzęta futerkowe. Do wiosny będzie wiódł żywot trapera. 140 kilometrów dzielących Boundary od Dawson pokona jak wszyscy traperzy, na śnieżnym skuterze. Nie będzie to łatwe, bo pokrywa śniegowa będzie miała kilka metrów i trzeba uważać, aby nie wjechać na przykład na wystający na granicy maszt. Z drugiej strony, tylko po nim można się czasem zorientować, gdzie jest granica, bo wszystko będzie jedną wielką zaspą.
Tuż przed zmrokiem docieram do miasteczka Tok. To mój „Przystanek Alaska”. Tu czuje się ten klimat. Życie toczące się swoim wolnym trybem. Wszyscy jacyś tacy beztroscy, bezproblemowi. Że dziesięć stopni mrozu we wrześniu? To nic. Za kilka tygodni będzie może już ze dwadzieścia! Na miejscowych nie robi to żadnego wrażenia. Są na to przygotowani, podobnie jak na brak słońca przez zimowe tygodnie. Na każdym kroku widać śnieżne skutery. Nieuchronnie nadchodzi ich czas. A ja? Ja wiem, że muszę tu wrócić! Jeszcze raz skoczę na Alaskę. Może już nie we wrześniu, ale latem, kiedy dzień jest długi i aura bardziej sprzyjająca. I skoczę nie na dzień lub dwa, a na dłużej.
Tekst i zdjęcia: Tomasz Gdawiec
Strona: 1 2 3 4 [5]
Zobacz zdjęcia:
Stany Zjednoczone
,
Kanada
Stany Zjednoczone - wybierz obszar, który cię interesuje:













































