• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Sowie Góry - Baranek 2003

mr Wyświetlono: 939 razy 2004-04-27 14:09:53
  Ocena:3.02 (54 głosów)


Z Walimia jedzie- my bardzo urokli- wą drogą przez Sokolec, Jugów, Przygórze do Woliborza. Pię- knym widoczkom nie ma końca, zwłaszcza w okoli- cach Sokolca.

Dolina między Górami Sowimi a Suchymi przypomina tereny Norwegii na północ od Oslo.

W Góry Sowie wybieraliśmy się od dłuższego czasu, ale jakoś się nie składało, dopóki nie przypomniałem sobie o corocznym zjeździe podróżników motocyklowych Baranek, w Woliborzu. Zapisaliśmy się i wpłaciliśmy 130zł za uczestnictwo, ale pojechaliśmy samochodem, bo motocykl sprzedany w intencji dofinansowania podróży do Indii.

Trudno pakować ciepłe rzeczy kiedy na dworze upał, ale kiedy tylko dojechaliśmy do połowy drogi z Poznania zrobiło się zimno i zaczął padać deszcz, w pewnym momencie na wyświetlaczu pojawiło się 8.7st.C, a my w krótkich spodenkach, bo jak wsiadaliśmy do żar lał się z nieba. Gdzieś za Wrocławiem złapała nas ulewa i tak na pierwszy nocleg dojechaliśmy do znajomej w Dzierżoniowie. Jak to zwykle bywa przy takich okazjach, poszliśmy spać dopiero o 3-ciej w nocy. A... bym zapomniał o awarii samochodu, to już się stało tradycją, że jak jedziemy przez Wrocław to coś się psuje. W tym przypadku zaczęła ciec pompa wody, ostatnia rzecz jakiej nie ruszałem w samochodzie.

Następnego dnia jedziemy rozstawić namiot na teren zlotu podróżników do Woliborza, na drugą stronę łańcucha Gór Sowich. Jesteśmy jednymi z pierwszych, więc wybieramy sobie najbardziej dogodne miejsce, a potem ruszamy na krótki rekonesans po górach. Dojeżdżamy samochodem na przełęcz Walimską - 750m n.p.m. i stamtąd wchodzimy trasą zjazdową narciarzy na Wielką Sowę - 1015m n.p.m. Stoi tam kamienna wieża widokowa, oczywiście zamknięta, aby turyści sobie krzywdy nie zrobili włażąc na taka wysokość, w dodatku nie płacąc nic za oglądnie panoramy. Wieża nosi imię Orłowicza, jest to też oczywiste, wszystko co najlepsze w Beskidach nosi imię Orłowicza. Przed tym jak postawili tu wieżę kamienną, stała tutaj wieża drewniana w latach 1885-1904. Na szczycie Wielkiej Sowy, po raz pierwszy spostrzegam tutejszą, górską tradycję palenia ognisk przez turystów. Zaraz jak się pogoda popsuje rozpalają ogniska w specjalnie przystosowanych paleniskach, jak się rozgrzeją przy ogniu idą dalej, a z ciepła korzystają inni. Ciekawe co by powiedział nawiedzony leśniczy ze Szklarskiej jak bym rozpalił ognisko na Szrenicy? ale nic to, dzień jest długi, ciemno robi się dopiero około 10-tej, więc ruszamy dalej w kierunku na przełęcz Jugowską. Stoi tam chyba jedyne schronisko w okolicy, a nazywa się Zygmuntówka. Żeby się do niego dostać, trzeba trochę zejść z przełęczy, zjadamy tu smaczne, domowe pierogi ruskie i trzeba już wracać do samochodu. Przez przełęcz biegnie droga z Pieszyc do Nowej Rudy, a na samej przełęczy jest parking, jak na razie bezpłatny, jest tu też oświetlona trasa narciarska. Droga powrotna okazuje się nie taka łatwa. Chcemy pójść na skróty, ale trochę późno orientujemy się, że mapa jest bardzo niedokładna, mimo że w skali 1:50000.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje

PolskaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju