Spotkałem szczęśliwych ludzi
Szafir Wyświetlono: 1362 razy 2006-10-06 16:53:42![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.00 (88 głosów) |
Wyrypa Romania - szalona wyprawa samochodami terenowymi w rumuńskie Karpaty
Rumuńskie góry odkryłem zaledwie dwa lata wcześniej. Do tamtych wakacji w mojej głowie pokutował stereotyp Rumunii – bieda, cyganie, złodziejstwo… Nie wiem skąd mi to się wzięło. Tymczasem zobaczyłem normalny kraj z pięknymi dzikimi górami, życzliwymi ludźmi i obyczajami, jakie u nas zobaczysz tylko na cepeliadzie na krakowskim rynku. Co więcej, od tamtego czasu każdego roku spędzam kilka tygodni lata w rumuńskich Karpatach. Są takie ogromne, że jeszcze przez wiele lat będę odkrywał ich nowe zakątki.
Niedziela w Repedea
Repedea to rozległa wieś w Maramureszu. Droga, która wiedzie w górę wsi prowadzi do granicy z Ukrainą. Po drugiej stronie leży Hryniawa i Huculszczyzna. Nic więc dziwnego, że na tablicy z nazwą obok rumuńskiej widnieje także ukraińska nazwa – Kriwyj. Jest niedziela. Przez środek wsi trudno przejechać. Tłumy ludzi. Jadąc przez wieś czuję się jak intruz, przybysz z innego świata i z innych czasów. Ale uśmiechnięci ludzie rozstępują się przed samochodem. Nikt nic nie zrzędzi, nie mówi „gdzie się tu pchasz!”. Wszyscy za to przyjaźnie mnie pozdrawiają. Trafiłem chyba na odpust albo jakiś jarmark. Młodzi chłopcy paradują w grubych serdakach założonych na białe koszule z obszernymi rękawami. Wszystkie kobiety w białych bluzkach i kolorowych chustach. Dziewczęta w tradycyjnych strojach jedzą lody na patyku. Wzdłuż krawędzi drogi ciągną się kramy. Możesz kupić niemal wszystko – baloniki, koguciki, wełniane swetry i skarpety, kapcie, kożuchy, podrabiane levisy, makatki, śrubki, gwoździe, słodycze, owoce, warzywa i tradycyjne sery. Stara cyganka sprzedaje blaszane rondle, a pan w kapeluszu suszoną czerwoną paprykę. Sielanka, myślę sobie i sięgam pamięcią ze trzydzieści lat wstecz, kiedy podobnie wyglądał odpust u moich dziadków na wsi.
Wjeżdżając do Repedea wyprzedziłem orszak odświętnie ubranych ludzi. Na czele kroczyła ubrana w białą suknię młoda kobieta z pękiem kwiatów. Za nią kroczyli radośnie uśmiechający się ludzie z pojedynczymi goździkami w dłoniach i orkiestra. Kiedy wyjeżdżałem ze wsi, z jej drugiego końca kroczył identyczny orszak, ale na czele szedł prowadzony przez dwie młode kobiety mężczyzna z wiązanką białych kwiatów. We wsi będzie dzisiaj wesele, pomyślałem sobie. Szczęśliwi ludzie tu mieszkają. Chyba nie wiedzą, co to nerwówka i stres.
Niewinne Apuseni
Apuseni leżą w zachodniej części Siedmiogrodu, niemal w środku łuku, jaki zataczają od północy, wschodu i południa Karpaty. Z Maramureszu to tylko kilka godzin jazdy. Takie niewinne górki poprzecinane głębokimi wąwozami i lesistymi dolinkami. Jeśli jedziesz z Oradei lub z Klużu na południe i się nie śpieszysz, to warto zboczyć tam na kilka dni.
| Oceń relację |

























