Samolot z Sany do Mukalli miałem ok. 6 rano. Cóż, będę miał okazję przelecieć się lokalnymi liniami. Lot trwał ok. 2 godzin (dokładnie już teraz nie pamiętam).
Pierwsze (właściwie) spotkanie z Jemenem - Mukalla czerwiec 2001
Czarny2004-04-27 13:38:16
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 3.00 z 5.00. 5 głosów oddanych
chodzi biały po mieście z aparatem i pstryka wszystko. Poza tym było dość (na pewno ponad 40 st) ciepło. Nikt mnie jednak nie zaczepiał. Spoglądali tylko z ciekawością na mnie. Na ulicach było pusto (może za gorąco?), mi to jednak nie przeszkadzało. Znalazłem kawiarnię internetową (kawy tam nie było, ale był internet), powysyłałem maile. Da się żyć.
Tak generalnie wyglądały następne dni (spędziłem tam w sumie dwa tygodnie) - zwiedzanie okolicy i pstrykanie zdjęć. Te, które są na stronie to tylko niewielka :-) część tego co mam. Moje pierwsze wrażenia były jak najbardziej pozytywne, ludzie bardzo mili, szczególnie jak usłyszeli, że jestem z Polski. Większość słyszała o Polsce i mieli dobre zdanie. Co mi się nie podobało i było praktycznie wszędzie to śmieci. Nie ma tam koszy, cokolwiek się nie rozpakuje, wyrzuca się gdziekolwiek, nawet na środku ulicy. Cóż, taka kultura, ale o ile ładniejszy byłby ten kraj jakby był czystszy.
Kolacje jadłem w restauracji w mieście (śniadanie było w hotelu, ale obiad kosztował straszne pieniądze, a nie był najlepszy). Restauracja wyglądała ciekawie :-) (sprawiała wrażenie strasznie brudnej, trochę też była), brak klimatyzacji, ale ryby robili świetne. Leżały w misce przy wejściu, wybierało się, mówiło się jak ma być zrobiona i za 10 minut była. Fakt, po dwóch tygodniach miałem trochę dość ryb, ale były naprawdę dobre. Obawiałem się trochę o swój żołądek, jak to wszystko zniesie, ale nie miałem żadnych problemów. Jedyne czego unikałem w restaruacjach i nie tylko to picie wody innej niż z butelki. Poza tym przystosowałem się do warunków, klimę po tygodniu prawie wyłączyłem, bo było zimno w pokoju zwłaszcza w nocy. Udało mi się nawet załatwić butelkę whisky (oczywiście nielegalnie, bo w Mukalli nie było żadnych sklepów ani lokali z alkoholem). Czy ta whisky stała chociaż koło prawdziwej czy nie, to nie wiem, ale dała się wypić - starczyła na dwa tygodnie.
Któregoś dnia czekałem na znajomych, którzy mieli po mnie przyjechać, było ciepło, więc zaszedłem do sklepu kupić sobie wodę. W sklepie był cień, więc stwierdziłem, że poczekam tam. Zacząłem rozmawiać ze sprzedawcą (rozmawiać, dobre sobie - on słowa po angielsku ani polsku, a ja po arabsku). Zaczął uczyć mnie arabskiego : dzień dobry, dziękuję i takie tam. Rozglądam się po półkach, patrzę a tu co? Polskie "Krówki"!!! Nie mogłem uwierzyć. Nie wiem ile już tam leżały i jak się sprzedawały, ale były. Kto by pomyślał. Przesiedziałem tam chyba ze dwie, albo trzy godziny, znajomi nie przyjechali (zadzwonili, że jutro). Pożegnałem się i pojechałem do hotelu.
Ludzie bardzo przyjaźnie reagowali na mój widok. Najczęściej chcieli abym pstryknął im zdjęcie. A tyle się naczytałem, że Arabowie nie lubią jak się im robi zdjęcia, a tu proszę - sami chcą.
Cóż, przyszedł czas pożegnać Mukallę. Ruszamy do Adenu.
Zobacz zdjęcia:
Jemen
Jemen - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj





















Eliza, 2008-04-05 15:46:02