• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28724
  • Porad: 18793
  • Postów: 115536
  • Tematów: 10546

Projekt Korona Ziemi - Wyprawa na McKinley - część III

7summits Wyświetlono: 345 razy 2006-09-27 01:10:09
  Ocena:2.47 (99 głosów)


Projekt Korona Ziemi - Wyprawa na McKinley - część III
www.7summits.pl
Tekst:Agnieszka Kiela - Pałys

Dzień 14 (18 czerwca 2006): High Camp (~5200 m n.p.m.)

Z konieczności musieliśmy znowu zrobić sobie dzień odpoczynku, ponieważ pogoda była kiepska - sypał śnieg, wiał wiatr, Denali nie było widać. Spotkałyśmy się raniutko z Heleną i zadecydowałyśmy, że zostajemy w obozie. Zrobiłyśmy nawet kawał Pawłowi, który zaspał na poranne spotkanie, budząc go i mówiąc, że idziemy zaraz na szczyt. Był nieprzytomny i dał się nabrać ;-)

Kończyło nam się już jedzenie, bo za dużo zostawiliśmy na dole i chyba podświadomie myśleliśmy, że w ten sposób szybciej uda nam się wejść na szczyt i zejść niżej, do zakopanego jedzonka, a tu otóż nic właśnie. Przeszliśmy się więc po obozie - część ludzi schodziła na dół, więc byli skłonni coś oddać kolegom, którzy zostają w High Campie na dłużej. Rex pozbył się już nadmiarowych zapasów na rzecz Brazylijczyków, ale zupełnie przypadkiem zagadałam do jakichś dwóch chłopaków z NY, którzy, jak się okazało, weszli wczoraj na szczyt i chętnie wyzbyli się kupy jedzenia. Dostaliśmy mnóstwo liofilizatów, owoce suszone, no i co najważniejsze - zupki chińskie! Maciek był zachwycony, że wreszcie będzie coś zjadliwego! Od razu rzuciliśmy się na te zupki, jakby to był jakiś największy rarytas pod słońcem. A jak nam smakowały!

W ciągu dnia nie było nic do roboty, więc poszliśmy pogadać z Brazylijczykami, potem zapoznawaliśmy się z resztą towarzystwa z obozu: jest dwoje Nowozelandczyków, duża grupa przesympatycznych Filipińczyków, którzy spędzili już na tej górze niesamowitą ilość czasu, czekając na pogodę, Belg, oczywiście kupa Amerykanów. Wszyscy podsłuchują prognozy pogody, które odbierają wyprawy komercyjne i próbują zawierać doraźne sojusze, np. ja pójdę dziś, jeśli ktoś ze mną pójdzie i wesprze mnie w wydeptywaniu zasypanej całkiem drogi. Doborowe towarzystwo wspinaczy z całego świata.

Na wieczór wypogodziło się i poznana przez nas wcześniej Polka mieszkająca w Stanach poszła w górę z kolegą Amerykaninem, podobno doświadczonym wspinaczem. Mieli dobre wyposażenie, m.in. śpiwory, więc wszyscy odprowadzali ich przez długi czas wzrokiem i obstawiali, że z takim sprzętem skazani są na sukces.

Dzień 15 (19 czerwca 2006): High Camp (~5200 m n.p.m.) - kawałek drogi do przełęczy - DRUGIE PODEJŚCIE

W nocy była doskonała pogoda i na górę wyszła duża grupa Japończyków - jak wyszłam na chwilę z namiotu, widziałam ich już wysoko na trawersie, gdy pełźli pomału w górę. Noc była piękna, pogoda praktycznie idealna, tylko było dosyć zimno.

Tym razem, za radą innych wspinaczy, którym w poprzednim rzucie udało się wejść na szczyt, postanowiliśmy wyruszyć wcześniej.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje

Stany ZjednoczoneChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju