• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Projekt Korona Ziemi - Wyprawa na McKinley - część I

7summits Wyświetlono: 251 razy 2006-09-27 00:59:16
  Ocena:2.69 (59 głosów)


Projekt Korona Ziemi - Wyprawa na McKinley - część I
www.7summits.pl
Tekst:Agnieszka Kiela - Pałys

Dzień 1 (5 czerwca 2006): wylot z Polski

To był strasznie długi dzień - tuż po piątej rano spotkaliśmy się z Pawłem na Okęciu, o 07:05 lecieliśmy do Paryża, potem do Atlanty i jeszcze dalej do Anchorage na Alasce, gdzie wylądowaliśmy o 20:10. W sumie cała podróż zajęła nam około 30 godzin, uwzględniając 10-godzinną różnicę czasu pomiędzy Polską i Alaską i przerwy pomiędzy lotami (niezbyt długie zresztą). Połączenie to w każdym razie było doskonałe, ponieważ udało nam się uniknąć noclegu w Nowym Jorku, który wydłużyłby nam tylko niepotrzebnie cały wyjazd, no i zdołaliśmy znaleźć się na drugim końcu świata tego samego dnia, którego wyruszyliśmy! Na pewno nie będziemy już przez dłuższy czas latać Delta Airlines - jest podłe jedzenie i niezbyt miła obsługa.

Bardzo śmieszny był incydent z nożem - Paweł zapomniał schować składany nóż z plastikową rączką do głównego bagażu, więc w końcu włożył go do podręcznego, nie mając wielkiej nadziei, że uda mu się go gdzieś przewieźć. A jednak - ani polska, ani francuska kontrola go nie wykryły. Dopiero w Atlancie, gdzie tak czy inaczej musieliśmy odebrać główny bagaż i osobiście nadać go dalej, nóż został schowany do dużego plecaka - no, cóż, chyba jednak nie istnieją systemy bezpieczeństwa, nawet zaostrzonego, których nie można by było w prosty sposób obejść...

Szczęśliwie do Anchorage doleciał cały nasz bagaż - hurrra! Pod lotniskiem złapaliśmy dużą taksówkę i pojechaliśmy z naszymi rozlicznymi plecakami i torbami do schroniska Arctic Adventure Hostel, gdzie czekała już na nas reszta naszej międzynarodowej grupy: 3 Brazylijczyków (z czego jeden Japończyk z pochodzenia) i Australijczyk - wesoła gromadka, którą poznaliśmy na Elbrusie. Było nam tam razem dobrze, więc postanowiliśmy spotkać się jeszcze raz na kolejnej górze. Do starej gwardii doszedł tylko Paweł, który był na Denali już w zeszłym roku, a ponieważ wtedy nie udało im się wejść z powodu złej pogody, przyjechał jeszcze raz i jest dla nas nieocenionym źródłem informacji, jeżeli chodzi o tę górę ?

Schronisko jest bardzo sympatyczne - prawie nowe, dwu- i jednoosobowe pokoje, jest bardzo czysto, kawa i herbata są do dyspozycji gości + niezwykle uczynny właściciel Joseph. W tak komfortowym schronisku chyba jeszcze nie mieszkałam! W dodatku jest bardzo niedrogie i doskonale zlokalizowane niedaleko od lotniska i bardzo blisko sklepów turystycznych, w których robi się zakupy przed wyjazdem w góry.

Po wstępnej wymianie uścisków i pozdrowień w różnych językach, można było wreszcie usiąść wygodnie i rozprostować nogi po długiej podróży.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje

Stany ZjednoczoneChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju