Kajaki w Missouri
czarny Wyświetlono: 636 razy 2004-04-25 18:44:13![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.06 (89 głosów) |
Zaplanowaliśmy wyjazd na kajaki. Z rezerwacją było trochę problemów, ale jakoś się udało. Najpierw próbowaliśmy załatwić kajaki na dwa dni ale chcieliśmy zrobić na nich trasę trzydniową.
Niestety nie jest to proste w Stanach. Nie chcieli się zgodzić, bo trasa trzydniowa jest na trzy dni. Jeden powiedział wprost: chcecie trzydniową trasę w dwa dni, płaćcie za trzy dni i załatwione. Podziękowaliśmy. W końcu wzięliśmy trasę dwudniową. I jak się później okazało, całe szczęście :-)). Na nieszczęście dla mnie, kajaki były w stanie Missouri więc musiałem jechać 400 mil do Jarka. Wyjechałem zaraz po pracy, i po sześciu godzinach byłem na miejscu.
W sobotę wyruszyliśmy ok. 6 rano, i za następne 130 mil byliśmy na miejscu. Autobus (w życiu nie przyszło mi do głowy, że będę jechał amerykańskim szkolnym autobusem) wywiózł nas w górę rzeki, spakowaliśmy dobytek i ruszyliśmy w drogę. Widoczki czasem były ciekawe, czasem rzeka była wąska z dość rwącym nurtem, ale generalnie było płytko więc ewentualna wywrotka była raczej ochłodzeniem się niż czymś czego należałoby się obawiać. Zatrzymywaliśmy się dość często (musiałem pstrykać zdjęcia, a do tego musiałem wyciągnąć aparat z wodoodpornego wora). Kontrolowaliśmy mapę na bieżąco i po około 3 godzinach stwierdziliśmy, że jesteśmy już w połowie drogi (trasa na pierwszy dzień wynosiła 19 mil). Nie pasowało mi tylko jedno - nie widzieliśmy po drodze miejsca zaznaczonego na mapie jako Cedargrove. Miała to być połowa drogi. Stwierdziliśmy jednak, że może zapomnieli postawić tabliczki, bo reszta się zgadzała - minęliśmy po drodze dwa strumienie. Więc nie spiesząc się zbytnio płynęliśmy dalej. Wreszcie ujrzeliśmy przystań. Był to jednocześnie próg wodny. Wyszliśmy więc na brzeg sprawdzić czy jesteśmy na miejscu. Ku naszemu zdziwieniu zobaczyliśmy tabliczkę, której brak mi trochę nie pasował - w Ameryce to niemożliwe, żeby jakieś miejsce, gdzie mają się pojawić turyści, było nieoznaczone. I jak się okazało - miałem rację. A zwątpiłem w Amerykanów. Przepraszam z tego miejsca ;-)
Była już godzina 16:00, my powinniśmy się zbliżać do celu, a byliśmy dopiero w połowie drogi. Więc trzeba było wziąć się do wiosłowania, bo musieliśmy znaleźć miejsce na nocleg. Tu ciekawostka. W Stanach generalnie można rozbić praktycznie wszędzie, z wyjątkiem parków narodowych, gdzie są specjalne miejsca do tego (bez prądu i prysznica - tylko ubikacja i bieżąca woda) i trzeba się zarejestrować. Nad rzeką, którą płynęliśmy, można było się rozbić gdzie się tylko chciało, i można też było palić ognisko (widzę już miny polskich leśniczych). Jednak miejsca do których nie za bardzo można dojechać samochodem nie są zbyt popularne. Po drodze mijaliśmy kilka takich imprez nadrzecznych z muzyką z radia samochodowego i piwem Bud Light (wyjaśnię później).
| Oceń relację |
Stany ZjednoczoneWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju













