Filipiny cz.I
kret Wyświetlono: 3926 razy 2004-04-24 15:20:53![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.52 (209 głosów) |
Niestety nie było mi dane nigdy przyjechać na Filipiny. Dlatego poprosiłem Radka Pyffla o możliwość zamieszczenia na tej stronie jego zapisków z podróży po tym kraju. Mam nadzieję, że w przyszłości będą na tej stronie również zdjęcia z tego pięknego archipelagu.
Oto też relacja:
Manila
Czy potraficie sobie wyobrazić stolicę kraju w którym: obok znanych nam autobusów środki komunikacji miejskiej stanowią trzykołowe pojazdy składające się z motora i doczepionej kabiny (tzw. trajcykle) oraz samochody dostawcze przypominające nasze nyski, gdzie z tyłu mieści się około 15 osób. Od jaskrawych kolorow tych przedziwnych pojazdów, bardziej dziwią niezwykłe napisy i rysunki jakie znajduja się na ich karoseriach: "Bóg jest miłością" "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego", a także postacie Swiętych. W spiekocie świecącego tu przez cały rok słońca - pulsuje życie miasta, przez 3 dni naszego pobytu tutaj zobaczymy kilkanaście, kiladziesiąt wieżowców w stylu tych kilku które mamy w Polsce, a także rzesze żebraków mieszkających w sąsiedztwie pól golfowych, w kanałach i pojemnikach na śmieci, błagających nas o drobne. Zobaczymy bezdomne i osierocone dzieci, bezradne, błąkające się po wielkim mieście i rezydencje miejscowych oligarchów z prywatną policją dbajacą o ich komfort, bezpieczeństwo i zapewniających izolacje od miejskiej biedoty.
Obejrzymy pozostałosci 400 letniej obecności Hiszpanów - kościoły i trochę już podupadające budynki, lecz przede wszystkich wszystko to co zostalo w ludziach - nazwiska Estrada, Ramos, Marcos, Ramirez, a także sposób w jaki reagują i zachowują się. Nie możemy oprzeć się wrażeniu, że znaleźliśmy się w tasiemcowym serialu produkcji południowoamerykanskiej, gdyby nie zaskakujacy fakt, że to przecież Azja. Czy wiecie gdzie jestesmy? Na pewno tak. Witajcie na FILIPINACH.
Azja, no właśnie, przypomina o tym dostatnio żyjąca i przez kilkaset lat obecna tutaj diaspora chińska, zajmująca się głównie handlem i usługami zwłaszcza gastronomicznymi z czego słyną Chińczycy na całym świecie. W restauracjach z chińskim jedzeniem miejscowy język manilski (tzw. tagalog, bądź też Filipino) miesza się z dialektami południowo-chinskimi Hakka, Fujian i kantońskim. Nie bez znaczenia, jak okazuje się, jest też fakt długiej obecności Amerykanów w tym kraju składającym się z 7000 tysięcy wysp. Angielski jest bowiem drugim po Filipino językiem urzędowym; gazety w języku Micheala Jordana można dostać w każdym punkcie sprzedaży, tak samo wygląda sprawa z ogolnodostępnymi stacjami telewizyjnymi i radiowymi. No cóż, w kraju gdzie istnieje 180 dialektów, nieporównywalnie bardziej od siebie odległych niż góralski od kaszubskiego, zdarza się usłyszeć Filipinczyków mówiących do siebie po angielsku, choć oczywiście jest on daleki od perfekcji to wystarczająco komunikatywny - od Manili począwszy, a skończywszy na najbiedniejszych wioskach odległych od stolicy wysp i wysepek.
| Oceń relację |
Komentarze
FilipinyWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju















mam pytanie do tych co mieszkają na filipinach, gdzie załatwialiście wizę? czy pracujecie tam na miejscu? odpiszcie na maila jak możecie gehas11@wp.pl
mam pytanie do tych co mieszkają na filipinach, gdzie załatwialiście wizę? czy pracujecie tam na miejscu?
Spostrzeżenia bardzo fajne ale jednak czasami troche przekoloryzowane:) Mieszkan na Filipinach juz od dłuzszego czasu i pewnie szybko się nie wyprowadzę wiec troszkę o tym miejscu wiem:) Fajny materiał i fajna stronka!
Pozdrawiam Polonie jesli jakas jest:)
Spostrzezenia bardzo trafne ale czasami troszke jednak przekoloryzowane:)
Mieszkam na Filipinach juz od sluzszego czasu i pewnie szybko sie nie wyprowadzę:) Pozdrawiam Polonię jeśli jakas tutaj w ogole jest:)
oj tak...Filipiny to mój drugi dom..
mieszkając tam 5 miesięcy i czytając to teraz aż mi się ciepło na sercu zrobiło :-)
dzięki za tą stronkę :-))))
Jak się czyta to aż się łezka kręci...byłem trzy miesiące, spostrzeżenia prawie identyczne i miłość do kraju na całe życie.