Niestety nie było mi dane nigdy przyjechać na Filipiny. Dlatego poprosiłem Radka Pyffla o możliwość zamieszczenia na tej stronie jego zapisków z podróży po tym kraju. Mam nadzieję, że w przyszłości będą na tej stronie również zdjęcia z tego pięknego archipelagu.
Oto też relacja:
Filipiny cz.I
Kret2004-04-24 15:20:53
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.43 z 5.00. 7 głosów oddanych
oczywiście morze i plaża, a po plaży biegnąca dziewczyna w muzułmańskim stroju (południe, gdzie teraz trwa wojna z muzułmanami, jest islamskie) z rozwianym przez wiatr welonem. Nie zabrakło oczywiście dwóch jakże reprezentatywnych symboli. Ksiądz katolicki o zagadkowej, jakby z procesu Franza Kafki twarzy i krzyż oraz naga atrakcyjna kobieta, czesząca swoje piękne długie, czarne wlosy przed lustrem z miską wody. W lustrze odbija się twarz klienta (a może to malżeństwo? - nie wiem, co myślał autor jak malował - to tylko moja interpretacja, ale kto był na Filipinach nie stwierdzi, że sprośna i nie mająca uzasadnienia).
Po wizycie w Chinatown, które chyba wszędzie na świecie wygląda tak samo, znaleźliśmy się w parku wcześniej wspomnianego Rizala, gdzie przypadkiem trafiliśmy do pobliskiego amfiteatru. Trwał właśnie występ miejscowego zespołu rockowego. Proste nieskomplikowane utwory w stylu piosenki harcerskiej z rockowym podkładem, żywiołowo wykonywane przez 4-osobowy zespół spotykały się z nadzwyczajną i nieprawdopodobną, zważywszy na filipiński temperament, obojętnością. Dostrzegłszy nas, a może bardziej Zuzię, której włosy sa biale jak snieg, charyzmatyczny wokalista nie omieszkał poinformować dwóch a może trzech tysięcy obecnych w amfiteatrze widzów, że właśnie pojawili się ....Amerykanie. I gdy kilka tysięcy oczu wlepiło w nas swój wzrok, wokalista zaczął wykrzykiwać po angielsku, najwyraźniej po to żebysmy zrozumieli, jak bardzo jest dumny z tego, że jest Filipińczykiem. Po czym do tego samego zaczął nawoływać przybyłe do parku rodziny z dziećmi: "Bądźmy dumni z tego, że jestesmy Filipinczykami, jak oni sa dumni z tego, że są Amerykanami!"
Chciałem już tam pójść na scenę i powiedzieć, że jesteśmy z Polski, ale to byłoby niepotrzebne. Zepsułbym konstrukcję, na której na moich oczach dokonywała się budowa filipińskiego patriotyzmu. Poza tym napiecie z pewnością by siadło; tu wszyscy akurat wiedzą, gdzie jest Polska, bo wiadomo Papież, a lepiej jak jest kontrast i czarno-biały świat.
Mogłem co prawda pójść i się popłakać i powiedzieć, że solidaryzuję się z uciskanym narodem filipińskim, że nas też tłamsili i zachęcić ich do tego żeby byli dumni, ale zaśmiałem się na myśl o tym. Uznałem, że zrobię lepszy uczynek, jak pozwolę tym ludziom zamanifestować miłość do swojego kraju i że warte to jest zrobienia z siebie na pare chwil Jankesa.
Zobacz zdjęcia:
Filipiny
Filipiny - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


















Jarni, 2006-09-29 11:31:13