Niestety nie było mi dane nigdy przyjechać na Filipiny. Dlatego poprosiłem Radka Pyffla o możliwość zamieszczenia na tej stronie jego zapisków z podróży po tym kraju. Mam nadzieję, że w przyszłości będą na tej stronie również zdjęcia z tego pięknego archipelagu.
Oto też relacja:
Filipiny cz.I
Kret2004-04-24 15:20:53
Wyświetlono razy (ostatnio: )
Ocena 4.43 z 5.00. 7 głosów oddanych
/>
Filipiny - część I
Wszystko zaczęło się od batalii o wizy australijskie. Najwyraźniej ten pogrążony w dobrobycie kraj żyje w ciągłym zagrożeniu jego utraty, choćby poprzez rzeszę chętnych emigrantów. Zdenerwowana twarz urzędnika konsulatu, wyraźnie ukazywała dramat australijskiej racji stanu. Wzorem Heraklesa i jego dwunastu prac z których każda wydawała się nie do wykonania, spełnilismy absurdalne prosby: dostarczenia zaświadczenia ze szkoły z wyrażeniem zgody na nasz wyjazd, stanu konta w Polsce (tego nie dało się załatwic, bo trzeba na to w Polsce czekać dłuzej, w związku z czym poprosiłem rodziców o wpłatę pieniędzy, przesłanie kopii tej wpłaty i ....wypłatę z konta). Ale nie okazało się to wystarczające potrzebne było poręczenie.... konsula, istniała przecież obawa, że jestem groźnym chuliganem zwłaszcza że przyszedłem do konsulatu nieogolony, za to z ogoloną głową już bedac przygotowany na australijskie upały. Bawiliśmy się w ciuciubabkę od środy do piątku a to już oznaczało że właśnie zaczęły się dla nas ferie. Decyzja jak oznajmił nam urzędnik w poniedziałek i wcale nie gwarantuje że będzie ona "pozytywna" powiedzial z zagadkowym uśmiechem. W obliczu (bynajmniej nie w poszukiwaniu) straconego czasu błyskawicznie zmieniliśmy zdanie i stało się jasne że pojedziemy na Filipiny. Główny menadżer - był tym tak zaskoczony, że chyba uwierzył iż rzeczywiscie nie zamierzamy zakładać w Australii rodziny, a planujemy się tam udać tylko turystycznie. Już nam chciał te wizy chyba przyznać ale klamka zapadła...
Następnego dnia o 11, a więc o godzinie o której pierwotnie mieliśmy być już w Australii, siedzielismy popijając kawę za 3 dolary na lotnisku Czang Kaj Szeka.
Manila przywitała nas żarem jakiego nie spodziewałem się pod koniec listopada. Z wrażenia i gorąca spociłem się tak że sól napływała mi do oczu. Omijając
...
Zobacz zdjęcia:
Filipiny
Filipiny - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj


















Jarni, 2006-09-29 11:31:13