Budapeszt, Chorwacja '02
ak Wyświetlono: 1661 razy 2004-04-20 20:25:25![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.00 (46 głosów) |
To był chyba jeden z mroźniejszych dni w lutym, kiedy tak siedząc przed komputerem i przeglądając się mapą samochodową wpadłem na pomysł, aby może w długi weekend majowy coś zorganizować a nie przesiedzieć go w domu.
Początkowo myślałem tylko o wyjeździe do Budapesztu, ale tak patrząc stwierdziłem, że do Plitvickich Jezer nie jest już daleko. Słyszałem o nich trochę od znajomych, którzy tam byli.
Tak zmieniając i korygując plany, (czyli wydłużając drogę wciąż o nowe miejsca) wyszedł mi całkiem „niezły” wyjazd.
Wziąłem się ostro za przygotowania. Z powodu małej ilości czasu, jaki mogliśmy poświęcić na ten wyjazd tempo zwiedzania i przejazdów musiało być duże.
Udałem się do biura podróży gdzie przedstawiłem mój wstępny plan podróży, prosząc o doradzenie i zorganizowanie noclegów. Muszę stwierdzić, że początek marca był ostatnim dzwonkiem, kiedy jest jeszcze jakaś szansa na zorganizowanie tanich i dobrych noclegów na majowy weekend. Dzięki sympatycznej pani udało mi się wybrać hotel w Budapeszcie i Chorwacji.
Budapeszt
Nocleg w Budapeszcie padł na hotel „Griff Junior” przy ulicy Bartok Bela. Za dwie osoby ze śniadaniem zapłaciliśmy 8312 Forintów. Istnieje możliwość skorzystania z parkingu strzeżonego za 1500 forintów. Hotel klasy hmm turystycznej. Nic mu nie można zarzucić. Czysto, łazienka, telewizor (chyba dwa kanały działały). Ale nawierzchnia ulicy Bartok Bela pamiętała chyba śp. Franciszka Józefa. „Kocie łby” i do tego bardzo często brakuje kamienia. Można sobie wyobrazić, co się dzieje, gdy koła wpadają w taką dziurę. A trzeba zaznaczyć, że kamień użyty do wybrukowania jest ok. dwa razy większy od tego, który stosuje się w Polsce. Najlepszym sposobem przejechania tej ulicy jest wjechać na torowisko dla tramwajów. Uwaga tylko na nadjeżdżające tramwaje.
Jazda samochodem po Budapeszcie nie jest najlepszym pomysłem i dlatego do centrum udaliśmy się piechotą. Do cytadeli droga zajęła nam ok. 0,5 godziny.
Stamtąd zaczęliśmy zwiedzanie Budapesztu, od widoku na panoramę miasta. Mieliśmy na to pół dnia (wiem, nie za dużo).
Teraz może trochę o dojeździe do Budapesztu. Wyjechaliśmy o 5:00 rano we wtorek. Trasa wiodła przez przejście w Barwinku, to z tego względu, że musiałem po drodze wstąpić do rodzinki w tamtym rejonie. Ale w trakcie jazdy okazało się, że nie był to zły pomysł, bo na Zakopiance do Chyżnego były podobno straszne korki. A w Barwinku na granicy zbawiliśmy raptem 1 godzinę L. Przez Słowację jechaliśmy prosto do granicy węgierskiej.
Tak zastanawiałem się jak to będzie na granicy z Węgrami, bo różne słyszałem opinie o tamtejszych służbach granicznych. Okazało się, że było bardzo przyjemnie – celnik nawet zwracał się do nas po polsku. Oczywiście przed granicą węgierską zatankowaliśmy do pełna, bo na Węgrzech drogo, (co do dokładnych kosztów odsyłam do tabelki z kalkulacją cenową).
| Oceń relację |
WęgryWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju


























