Peru, Boliwia i Chile wrzesień 2003 r. część 4
cd. Peru, Boliwia i Chile ...
Asz2004-04-08 15:04:14
Wyświetlono razy (ostatnio: )
że można znacznie taniej. Pojechaliśmy więc za 10 soli. Na lotnisku okazało się, że nie bardzo jest gdzie przesiedzieć te kilka godzin do 4, więc ulokowaliśmy się w kąciku pod ścianą, gdzie w śpiworze spał już jakiś turysta. Potem jego śladem poszli też i inni.
Dzień 36 - Lima - Santiago
Rano, przed godziną 4, poszliśmy wykupić podatek lotniskowy w kwocie 28,3$ i zajęliśmy kolejkę do check-in. Skoro i tak byliśmy już na lotnisku to mieliśmy nadzieję na lepsze miejsca. O 7.00 siedzieliśmy już w samolocie do Santiago. Tym razem wszystko odbyło się bez problemów. Mimo ogromnych turbulencji na lotnisku nie powitała nas straż pożarna. Mieliśmy tylko bardzo mało czasu na zmianę samolotu, ale miła obsługa lotniska w Santiago bardzo sprawnie pokierowała tranzytem i po kilku minutach byliśmy już w samolocie do Madrytu. Po posiłku od razu zapadliśmy w sen.
Dzień 37 - Madryt - Berlin - Warszawa
Podczas lotu jeden z pasażerów przesadził z alkoholem i zaczął trochę rozrabiać. Przez niego nie mogliśmy wyjść z samolotu po wylądowaniu, gdyż obsługa bała się jego reakcji. Nie mogliśmy doczekać się ochrony, więc stewardzi przytrzymali pana abyśmy mogli spokojnie wysiąść. Na lotnisku w Madrycie jak zwykle nie obyło się bez problemów. Tym razem zaczęli się kłócić z naszym kolegą, że musi mieć wypisaną deklarację celną, choć minutę wcześniej resztę naszej grupy wypuścił bez tego papierka jako, że lecieliśmy tylko tranzytem. Do tego pan celnik był na tyle nieuprzejmy, że zwyzywał naszego kolegę. W tamtą stronę przyczepili się do nas, że nie mamy pieczątki przekroczenia granicy polsko-niemieckiej i nie pomogły żadne tłumaczenia, że my ich nie potrzebujemy. To jak się znaleźliśmy w Berlinie, skoro nie ma żadnego śladu? I weź tu człowieku bądź mądry i wytłumacz takiemu. Leciałam już drugi raz przez Madryt i poprzednim razem też były problemy. Od tej pory będę raczej unikać tego lotniska jak i Iberii, która ma bardzo ciasne i małe samoloty na takich długich trasach.
W południe wylądowaliśmy w zimnym i deszczowym Berlinie i tym samym skończyła się nasza przygoda. Na dworzec Zoologishe Garten dostaliśmy się jak poprzednim razem autobusem X9. W pobliżu dworca kupiliśmy w supersamie HIT coś do jedzenia i po 16 wsiedliśmy do pociągu do Polski. Tu w przedziale poznaliśmy przemiłych dwóch panów z Poznania, którzy postawili nam kawę, za co w tym miejscu chciałabym im serdecznie podziękować.
Zobacz zdjęcia:
Peru
,
Chile
,
Boliwia
Peru - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj

























