Peru, Boliwia i Chile wrzesień 2003 r. część 3
cd. Peru, Boliwia i Chile ...
Asz2004-04-08 15:03:30
Wyświetlono razy (ostatnio: )
w przeróżnych punktach widokowych, gdzie można fotografować szczyty wulkanów oraz wikunie. Po pewnym czasie skończył się asfalt i zaczęło bardzo trząść, ale trudy podróży umilał nam Cesar opowiadaniami o Colce oraz puszczaniem muzyki. Po 4 godzinach dotarliśmy do Chivay, miejscowości, gdzie zaczyna się kanion. Zjedliśmy obiad i zostaliśmy rozwiezieni do hoteli. Potem krótki czas wolny i pojechaliśmy do gorących źródeł. Zabawa była super. Jeden basen znajduje się wewnątrz budynku, drugi na zewnątrz, a wokół widać szczyty gór. W wodzie było dość gorąco a na zewnątrz zimno. Moczyliśmy się tak aż do zamknięcia przez 2 godziny. Zaraz po powrocie do Chivay poszliśmy na kolację do restauracji "pena", czyli takiej, gdzie są występy folklorystyczne (menu - 13 soli). Przygrywała nam orkiestra peruwiańska a para tancerzy cały czas nas zabawiała, wkrótce tańczyła już cała sala. Potem okazało się, że są urodziny jednego z turystów z naszej grupy, więc bawiliśmy się dalej. Potem Cesar zabrał nas jeszcze na dyskotekę, ale nikogo tam oprócz nas nie było i zmęczeni wróciliśmy do hotelu spać.
Dzień 25 - Kanion Colca
Na śniadaniu musieliśmy stawić się przed 6 rano, gdyż przed nami była długa droga do Cruz del Condor, punktu obserwacji kondorów. Ptaki te latają tylko przed południem, gdyż do lotu wykorzystują prądy powietrzne. Ich skrzydła dochodzą rozmiarem do 6 metrów długości i nie mogą same latać. Po drodze zatrzymaliśmy się przy kilku punktach widokowych aby podziwiać i sfotografować kanion.
Przy Cruz del Condor mieliśmy być tylko 2 godziny, ale spędziliśmy tam znacznie więcej czasu, gdyż tego dnia kondory poderwały się do lotu znacznie później. Potem wyruszyliśmy w drogę powrotną do Chivay na obiad. Po drodze zepsuło się coś w kole naszego pojazdu i zamiast godziny spędziliśmy w Chivay około 3, ale ponieważ było bardzo ciepło i towarzystwo też było bardzo fajne, zupełnie nam się nie nudziło. Potem jeszcze przed samą Arequipą złapaliśmy gumę. Zaczynaliśmy się już przyzwyczajać do tego, że jak my jesteśmy w jakimś pojeździe to na pewno się on zepsuje.
W Arequipie wróciliśmy do tego samego hotelu, potem poszliśmy na piwo z poznanymi na wycieczce ludźmi. Arequipena to najlepsze peruwiańskie piwo.
Zobacz zdjęcia:
Peru
,
Chile
,
Boliwia
Peru - wybierz obszar, który cię interesuje:

Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
Twój profil
Wyloguj























