W Dżungli
L.Czeszumski Wyświetlono: 2313 razy 2004-04-03 13:39:02![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:3.21 (98 głosów) |
Kilka dni w świecie pierwotnej puszczy.
Po raz pierwszy w życiu jestem w dżungli.
Dżungli, będącej marzeniem od dzieciństwa. W tej zielonej, kipiącej życiem przestrzeni, która przyzywała mnie do siebie przez tysiące kilometrów. Śniła mi się po nocach, wabiła swoją tajemniczością, egzotyką, czarem. Pierwszym skojarzeniem ze słowem „przygoda” był zawsze obraz dżungli. Pełnej niebezpieczeństw, wymagającej nadludzkich sił i umiejętności, aby w niej przetrwać, i oferującej wytrwałym nagrodę najlepszą – satysfakcję.
Dżungla wabiła w swą głębię na dziesiątki sposobów, wabiła poszukiwaczy skarbów, odkrywców, uciekinierów, miłośników przygody.
Wielu nie wypuściła ze swoich objęć. Nieostrożny lub pechowy podróżnik znikał w niej na zawsze, wraz z ciałem, duszą, przedmiotami i wszelkim śladem. Dlatego w realizacji mojego marzenia muszę mieć przewodnika. Sandro wie o selwie tyle, że pół życia co najmniej musiałbym poświęcić, aby się wszystkiego od niego nauczyć.
Sandro ma w sobie spokój i milczenie dzikiego zwierzęcia. Dla niego jednak dżungla nie ma w sobie nic metafizycznego. Zna ją, więc niczym go ona nie dziwi. Dziwi go to, że ktoś może chcieć przejechać pół świata, i spędzić w podróży rok, aby w końcu zobaczyć Amazonię.
Idziemy. Wycinając drogę, a miejscami tylko się przepychając między konarami i lianami. Idziemy powoli. W dżungli nieekonomiczny jest pośpiech. Poruszać się należy powoli, ostrożnie, całym ciałem manewrując między czepliwymi zaroślami. Człowieka nieprzyzwyczajonego takie skradanie męczy z początku bardziej, niż intensywne biegi. Dopiero z czasem organizm sam dochodzi do wniosku, że taki sposób poruszania się jest w tych warunkach najlepszy.
W marszu przez dżunglę najtrudniejszy do przetrwania jest klimat. Gorąco w połączeniu ze skrajnie wysoką wilgotnością jest zabójcze dla nieprzystosowanego organizmu. Po 15 minutach niezbyt intensywnego wysiłku spodnie ubranie jest już przesiąknięte potem. Rośnie pokusa do zdjęcia koszuli z rękawami i odkrycia głowy, ale nie wolno jej ulegać. To wystawi skórę na ukąszenia owadów – kilkugodzinne swędzenie i opuchlizna gwarantowane, a rozwijające się po czasie choroby pasożytnicze to dodatkowe ryzyko.
Większość dostępnych na rynku repelentów nie zdaje się na nic – wyparowują w ciągu kilku minut. Najskuteczniejsze są środki o wysokim, przynajmniej 50-80 procentowym stężeniu DEET, trudno je jednak dostać, i mogą być niebezpieczne. W zetknięciu z błonami śluzowymi czyste DEET jest toksyczne, przebarwia ubrania i włosy, może wypalić dziurę w tkaninie. Cholernie silna chemia.
Po krótkim czasie marszu zaczynam czuć się fatalnie. Serce bije szybko, dostaję zadyszki, obrzydliwa wilgoć, którą jest się pokrytym od stóp do głów doprowadza do szału.
| Oceń relację |
Komentarze
BrazyliaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju



















Mam na jedną lekcje powiedzieć jaki wąż ma pomaranczowe na dole ale nigdzie nie mogę znaleźć zdjęcia takiego węża co mam robić POMÓŻCIE
Yeah!
Back to the basics....
Tak się zastanawiam po przeczytaniu tego artykułu: "po co sie brać do dżungli"?
Chyba tylko, po to żeby skonfrontować swoje wyobrażenia z brutalną rzeczywistością!?
(albo testować repelenty! ;)