PODRÓŻ ROWEROWA PRZEZ EUROPĘ
mn Wyświetlono: 1470 razy 2004-04-01 14:13:17![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.83 (66 głosów) |
13 lipca 2001 roku rozpoczęła się nasza wyprawa rowerowa ku jeziorom Lucerny.
Rozpoczęła się w Koszalinie i Rybniku, z których to miast wyruszyliśmy osobno do Wrocławia i dalej już razem, spędziliśmy w podróży 4 tygodnie.
Do Wrocławia dotarłem w ciągu 3 dni, ostatniego dnia fundując sobie przejazd 24-ro godzinny w strugach deszczu i przy burzy, jakiej już dawno nie widziałem. Mariola wyruszyła z Rybnika i trasę do Wrocławia pokonała w ciągu jednego dnia. W Wrocławiu spędziliśmy jeden wieczór na miejscowym bardzo drogim polu namiotowym, tej nocy strasznie wiało i padało, choć dzień był piękny. Rano wyruszyliśmy w kierunku Jakuszyc, po drodze przejeżdżając przez Jelenią Górę, pokonując dość strome 13% podjazdy i zjeżdżając z przepięknych, długich zjazdów. Tu właśnie bez kasku, z sakwami, które ważyły ok.40 kg, zjeżdżałem z prędkością ponad 50 km/h.
Z Jakuszyc udaliśmy się w Kierunku Pragi. Pogoda była paskudna, ciągle siąpiło, choć było ciepło. Pierwszy nocleg u cudownych Czechów. Anna Fuksova wraz z mężem pozwoliła nam rozbić namiot obok domku, a rano dostaliśmy cieplutki posiłek, a na deser pyszne ciasto. Mariola na kamieniu zostawiła bransoletkę lub koraliki. Dotarliśmy w końcu do Skalnego Miasta, oczywiście padało. Zostawiliśmy rowery u ludzi i chodziliśmy troszkę po okolicznych skałkach, mięliśmy mało czasu a trzeba było gdzieś znaleźć nocleg. Tej nocy spaliśmy w lesie, pod namiotem, oczywiście padało. Rano podążyliśmy dalej. Dotarliśmy pod Pragę zatrzymując się na posesji, miejscowy kotek polubił nasz namiot, musiałem go nastraszyć, ponieważ wspinał się po tropiku i mało go nie podarł. Praga jest śliczna, choć bardzo zatłoczona, dzień był piękny, ciepły, słoneczny, most Karola, Starówka wyjątkowe, musieliśmy jednak jechać dalej w kierunku Niemiec, czas nas troszkę naglił, choć tak naprawdę przecież nigdzie się nie spieszyliśmy. Tu po raz pierwszy i jedyny złapałem gumę, tu też jechaliśmy przez gapostwo autostradą, jak się okazało tych przypadkowych wtargnięć na taką drogę było więcej. Droga przez Niemcy okazała się bardzo przyjemna, zaskakująca ze względu na krajobrazy, ludzi. Upały dawały nam jednak bardzo w kość, poparzone nogi, ropiejące rany, to bolało i przeszkadzało. Wreszcie dotarliśmy do Szwajcarii, która nas troszeczkę rozczarowała, gdyby nie Lucerna, Rheinfall.
W czasie podróży odwiedzaliśmy znane w całej Europie miasta jak Praha, Augsburg, Zűrich, czy miejsca jak Rheinfall, Skalne Miasto. Przede wszystkim jednak przemierzaliśmy swoje km z dala od ogromnych aglomeracji, jadąc przez małe czeskie miasteczka, wsie, gdzie dało się słyszeć słowa, które brzmią w naszych uszach do dziś "to jest koniec świata". Słowa te nie były przesadą, na południu Czech ma się wrażenie, że naprawdę jest się na końcu świata, jakby czas zatrzymał się w miejscu, biednie, ubogo, ale takie miejsca są także i w Polsce.
| Oceń relację |
SzwajcariaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
























