Pieniny na sentymentalna nutkę
Ewka Wyświetlono: 289 razy 2006-08-20 23:42:10![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.93 (54 głosów) |
Pieniny na sentymentalna nutkę
24 – 25 czerwca 2006
www.beznazwy.xa.pl
Fotografie pochodzą z archiwum SKN Turystki "Bez Nazwy" Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach.
Jakże wielkiego artysty potrzeba
By stworzyć dzieło jak nasze Pieniny
Śmigają wyniosłe pod pułap nieba
U ich podnóża góralskie dziedziny...
Krystyna Aleksander
„Cudze chwalicie, swego nie znacie” można by powiedzieć w odniesieniu do naszej wędrówki. Z tą jednak różnicą, że tym razem cel był nam doskonale znany. Każda wędrówka jednak, nawet po dobrze znanym szlaku, uchyla kolejny, inny rąbek tajemnicy przyrody.
Na kolejny letni weekend wybraliśmy się w Pieniny. Trasa zaplanowana na dwa dni, według której z gwarnych o tej porze roku Pienin Właściwych mieliśmy się przenieś w bardziej odludne leśno - łąkowe Małe Pieniny. Skład ekipy: Nunex, Pszczoła i ja.
Już sam początek naszego przedsięwzięcia zapowiedział, że trudno będzie utrzymać się planu...
A mówią, że to na babę zawsze trzeba czekać! 4 godziny spóźnienia chłopaków!! Nunex w dodatku chory jakiś taki... Plany zmieniły się same, tzn nie było już żadnych planów...
Późnym popołudniem dojechaliśmy do Szczawnicy i dalej do Jaworek. Nunex leczył się specjalnym sirupus piwus, więc przy piwku zaczęliśmy obrady co jeszcze dziś moglibyśmy zrobić: może Biała Woda a potem się zobaczy... ?
Przeszliśmy przez Rezerwat Białej Wody – prawie bezleśna dolina, wokół skałki, na progach malownicze wodospady. Prawie nie ma turystów, gdzieś tam na wzgórzach pasą się owce. Nunex czuje się wyjątkowo dobrze (to te syropki...), dzień ładny, słoneczny, palma jak nie wiem ale w końcu lato mamy – idziemy dalej, gdzie oczy poniosą. Dochodzimy do Przełęczy Rozdziela (802 m n.p.m.), czyli na grań główną Małych Pienin. Szczytami idzie się jeszcze lepiej - widoki na wszystko dookoła... soczysta zieleń traw, taka zachęcająca, że grzechem byłoby się do niej nie przytulić. Zostawiliśmy poległego na trawie Nunexa, niech odpoczywa w pokoju... Potem przeszliśmy przez Wierchliczkę (955 m), Watrisko (960 m), Wysoką (1050 m) i zeszliśmy do Wąwozu Homole drogą dla Warszawiaków jak to określiliśmy... – serpentyny ułożonych równiutko jak dywanik kamyczków. W Homole ludzi już sporo - wysokie skalne ściany, poszarpane turnie, mosteczki i schodki drewniane, wreszcie spływający kaskadami potok Kamionka - wszystko to sprawia, że wąwóz Homole jest celem wielu wycieczek i spacerów. Pszczoła też uległ urokowi wodospadów i nie mógł skończyć focić.
Wróciliśmy do Jaworek, trzeba było pomyśleć o jakimś noclegu.
| Oceń relację |
PolskaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju
























