Połonina Krasna - relacja
mach Wyświetlono: 269 razy 2006-08-05 16:58:17![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Ocena:2.82 (66 głosów) |
Połonina Krasna - relacja
Lipiec 2006
www.machoney.prv.pl
www.beznazwy.xa.pl
Jakże ciężko rozstać się z górami Ukrainy, na dłużej niż kilka tygodni. Strome podejścia, żółto – zielone wolne od człowieka połoniny, wschody i zachody słońca przeżywane w grupce znajomych. Tego wszystkiego nie znajdziemy już w polskich górach, natomiast do woli nasycimy się tym u naszych wschodnich sąsiadów…
Słowackimi kolejami dostajemy się, po krótkiej odprawie paszportowej, do Czopu. Mała mieścina o imponującej stacji kolejowej z poczekalnią wielkości kilku boisk do siatkówki. Kilku dresiarzy w mokasynach proponuje podwózkę na Węgry lub wymianę waluty. Na rozkładzie jazdy widnieją pociągi aż do pięciu stolic europejskich: Moskwy, Kijowa, Budapesztu, Bratysławy i Wiednia… Pomimo, że jest środek nocy w pobliskiej knajpie wódka i piwo leją się strumieniami. Czekanie przy piwie dobiega końca i podjeżdża pociąg w kierunku Tiaczewa. Wchodzimy do zapchanego pociągu. W ciemnościach odszukujemy numerki przydzielone na biletach, wyrzucamy na górne półki dość ciężkawe plecaki, odrzucamy ofertę prowadnika wagonu dotyczącą wykupienia zestawu pościelowego i w duchocie próbujemy zasnąć. Towarzystwo „pociągowe” chyba imprezy ma za sobą, gdyż pociąg zaczynał kurs we Lwowie. Zasypiamy błyskawicznie. Po dotarciu na miejsce pakujemy się w marszrutę do Dubowego, o dziwo zakarpackie drogi lepiej prezentują się niż w innych regionach Karpat. Po godzinie jazdy wysiadamy w dość sporej miejscowości. Spożywamy śniadanie w lokalnym barze i oczywiście zostajemy zaczepieni przez autochtona, który robi wywód na temat sytuacji politycznej w kraju: „Prezydent musi być silny, ma wskazać jak ma być a nie negocjować…”
Wreszcie podjeżdża marszruta do Uść Czornej. Miał być autobus ale zepsuł się gdzieś na trasie. Ta podróż nie należy do przyjemnych. Dwa razy więcej ludzi niż miejsc i zaczęły się dziury na drodze. Wreszcie docieramy do punktu wyjścia w góry. Typowa wieś ukraińska. Droga i wzdłuż niej domy. Bezpańskie psy, cerkiew, cmentarz, sklep i ludzie oraz ich ukłony w kierunku turystów. Uzupełniamy zapasy wody w sklepie na kółkach i ruszamy w na podbój Połoniny Krasnej. Początki jak zawsze trudne. Stromo i upalnie. Jednak wysiłek wynagradzają widoki. Zaraz po wyjściu ponad granicę lasu ukazuje się majestatyczna Bliźnica (1883 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Świdowca. W oddali, lekko za mgiełką ukazuje się najwyższe pasmo Ukrainy – Czarnohora. Najwyższy jednak cza spojrzeć przed siebie. Tu ukazuje się nam cały inwentarz domowy: konie, krowy, owce, kozy i psy pasterskie. Ruchy przeszłości jednak pozostawiły skazę na tym terenie. Przez główny grzbiet Połoniny Krasnej poprowadzony został gazociąg a wzdłuż niego prowadzi droga.
| Oceń relację |
UkrainaWybierz obszar który Cię interesuje
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju






















