• Relacji z podrózy: 17305
  • Zdjęć: 122762
  • Podróżników: 28284
  • Porad: 18790
  • Postów: 112579
  • Tematów: 10281

Azja Południowo-Wschodnia'02 -> BANGKOK

ab Wyświetlono: 1562 razy 2004-03-26 14:11:29
  Ocena:2.66 (59 głosów)


Do Bangkoku dotarłyśmy około 18-stej, dojazd do centrum zajął nam kolejną godzinę i po 19-stej znalazłyśmy się w
końcu na sławnej Khao San Road, słynącej z tanich guest house' ów, tam też wynajęłyśmy pokój na jedną noc nie
wiedząc jeszcze ile noclegów z pozostałego tygodnia podróży spędzimy w mieście.

Wieczorem zaczął padać deszcz,
więc przeszłyśmy się tylko wzdłuż ulicy pełnej stoisk z pamiątkami, ubraniami, przewoźnymi stoiskami z jedzeniem
oraz zachodnich barów i pubów. Były też puby ruchome , czyli minivany pomalowane na styl kolorowych lat
siedemdziesiątych, przy których stało kilka stołków barowych, były mini pracownie tatuażu a na rozłożonych na ziemi kocach siedzieli chętni w kolejce do zrobienia sobie dreadów. Na Khao San można podobno kupić wszystko : od
wizy do Kambodży po fałszywą legitymację ISIC czy International Press. Było to dziwaczne skupisko podróżników z całego świata, dziwnych fryzur, ubiorów i zachowań a to wszystko mieszało się z orientalnym smakiem Azji. Z jednej
strony atrakcja sama w sobie, z drugiej uciążliwy tłok i hałas do późnych godzin nocnych. Khao San miała jednak
dwie zalety: po pierwsze najniższe w mieście ceny noclegów a po drugie dobrą lokalizację w pobliżu kilku atrakcji
turystycznych.

W poniedziałek zaopatrzone w mapę wybrałyśmy się na piechotkę do Little India i Chinatown i niestety bardzo się
zawiodłyśmy- wporównaniu z podobnymi dzielnicami w Kuala Lumpur te w Bangkoku nie miały w sobie tego
specyficznego charakteru, które wnoszą mieszkające tam mniejszości narodowe. W dzielnicy indyjskiej Hindusów
było jak na lekarstwo, brakowało świątyń, zapachów i kolorów, które urzekały w Kuala Lumpur. Dzielnica
chińska sprawiała nieco lepsze wrażenie : główna ulica pełna była napisów w tym języku, gdzieniegdzie w bocznych
uliczkach można było dojrzeć stare, typowo chińskie, kolorowe kamieniczki, ale na tym kończyły się te pozytywne
elementy. Dzielnicę tą warto może odwiedzić ze względu na znajdującą się tu świątynię ze Złotym Buddą -
pięciotonowym posągiem z czystego złota - atrakcją, której jednakże nie zobaczyłam z bliska, a to z tego powodu iż
właśnie obok świątyni poczułam efekty zatrucia, jak się domyślałam daniem, które zjadłam w restauracji indyjskiej w
Little India. Co było irytujące to to, iż po pięciu tygodniach korzystania z nieestetycznie i niezbyt higienicznie wyglądających ulicznych barów dopiero posiłek w normalnej restauracji zaowocował dolegliwościami żołądkowymi. Tak też zamiast oglądać Złotego Buddę zapoznawałam się z pobliską toaletą. Gdy poczułam się lepiej
ruszyłyśmy dalej w kierunku domu Jima Thompsona - to barwna postać, która wsławiła się w historii Tajlandii tym,
iż spopularyzowała na świecie tajski jedwab. Zainteresowany kulturą tego kraju zamieszkał tam sprowadzając do
swojego tradycyjnego drewnianego domu masę antyków, przez co stał się on przykładem typowego tajskiego
domostwa- oczywiście bogatego domostwa. Do muzeum tego jednak nie dotarłyśmy.
Strona:  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
TajlandiaWybierz obszar który Cię interesuje

TajlandiaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju