• Relacji z podrózy: 17350
  • Zdjęć: 123141
  • Podróżników: 28721
  • Porad: 18793
  • Postów: 115527
  • Tematów: 10544

Szwecja - Norwegia 2005 - morderczy podjazd

yaro2b Wyświetlono: 96 razy 2006-07-26 21:49:42
  Ocena:2.66 (59 głosów)


Szwecja - Norwegia 2005 - dzień 11
www.podroze.rowerem.prv.pl

Ooooo, Boże... znowu ta sama melodyjka budzika, to już 6.00? hmmm nikogo nie słychać, wszyscy jeszcze śpią.. to ja też pośpię jeszcze 5 minut: ). Ledwo zamknąłem oczy, znowu ta cholerna melodyjka.. już minęło 5 minut??!! No dobra... jeszcze chwilka i wstaję. Wstałem o 6.30, tzn. porządnie otworzyłem oczy, jakoś szaro i ponuro... Chyba znowu niebo pełne chmur, wychodzę z namiotu a tu niespodzianka, wszędzie pełne słońce, tylko mój namiot stoi w cieniu jednego drzewa: ) . Zapowiada się dobry dzionek. Po codziennej już walce z pudełkiem od kawy ( które było już tak posklejane od kawy, że potrzebowałem każdorazowo wiele cierpliwości aby je otworzyć) popakowałem wysuszone na słońcu rzeczy i ok.9.00 ruszyliśmy w drogę. Sama jazda nie różniła się znacznie od tej z poprzednich dni, no może poza cudownymi widokami, jakich dotychczas nie widzieliśmy. Przez większość dzisiejszej trasy jechaliśmy wzdłuż rzeki Losna, która ciągnęła się kanionem, dając nam możliwość podziwiania fantastycznego widoku, jaki malował się ponad jej przeciwnym brzegiem. Po około 70 km trafiliśmy na niewielki podjazd, zresztą na początku nie różnił się od setek, które już minęliśmy na swojej dotychczasowej drodze. Jednak w miarę upływu kolejnych metrów, setek metrów, kilometrów i kolejnych wyłaniających się jeden za drugim zakrętów stwierdziliśmy, że to najgorszy podjazd jaki nam się trafił.

Trasa podjazdu liczyła około 9km i miała nachylenie ok.8%, co w połączeniu z lejącym się tego dnia żarem wymusiła kilkukrotne postoje połączone z pochłanianiem sporych ilości wody. Pokonując kolejne zakręty myślałem że ta góra nigdy się nie skończy, kiedy spoglądałem pod koła i widziałem ledwo się przesuwające białe paski, pomiędzy kroplami potu jakie płynęły po nosie. Gdy koszmar podjazdu się skończył, czekał na nas 5 km ostry zjazd z całą masa 180stopniowych zakrętów. Hamulec prawie non stop zaciśnięty, spowodował aż zczarnienie tarczy hamulcowej, która się zagotowała. Ochłonąwszy po zjeździe, zauważyłem iż podczas podjeżdżania tyle potu z siebie wylałem, że na rękach pojawiły się grudki soli ... Po tym odcinku specjalnym, pojechaliśmy jeszcze kilkanaście km, kiedy to przejeżdżając koło jednej z farm, jakiś farmer dowcipniś skierował strumień lodowatej wody na mnie... Pomyślałem sobie - co jest... ku$#mać !?! : ) - "za to będziesz na gościł" i w ten sposób od razu trafiliśmy na miejsce do noclegu z którym przeważnie był problem. Jedyny minus tego taki, że zbyt szybko zakończyliśmy dzisiejsza jazdę wykonując tylko 95 km. Gdy tylko rozbiłem namiot wbiłem się na pole i stając twarzą w twarz z wielkim spryskiwaczem pola wziąłem lodowaty prysznic.

# Przejechana droga 95 km

Zakupy
# : chleb b.
Strona:  1, 2


Oceń relację  


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
NorwegiaWybierz obszar który Cię interesuje

NorwegiaChcesz wiedzieć więcej?
Zadaj Pytanie
Wybierz obszar który Cię interesujeZobacz, kto był w tym kraju