Strona główna » Odyssei GMINY » Polska Weekendowa » Jura - mały fragment

Jura - mały fragment

Rating 5/5Ocena 5.0000 z 5.00. 1 głosów oddanych
Oceń tę wycieczkę:

Gmina: Ogrodzieniec

Rabsztyn i jego nowa fasada
Rabsztyn i jego nowa fasada


W jeden z kwietniowych weekendów (a konkretnie w Święta Wielkanocne) wraz z moim partnerem wybraliśmy się na małą wycieczkę, której celem było zaprzeczenie polskiemu stereotypowi Świąt związanych li i wyłącznie z obżarstwem. Dlatego też w Poniedziałek Wielkanocny, gdy większość ludzi grzecznie (bądź też i nie) drzemała po swoimi kołderkami, wyruszyliśmy w kierunku Ogrodzieńca. W zasadzie mieliśmy ochotę tylko tam jechać, jednakże nasze niespokojne duchy dały o sobie znać i przy okazji pozwoliliśmy sobie na przypadkowe "zahaczenie" o kilka innych atrakcji. A zatem relację zacznę po kolei.

Około godziny 8 rano podjeżdżamy Samochodem(tak - z dużej litery, gdyż ów pojazd darzę dozgonnym uczuciem - w końcu to dzięki niemu i dzięki jego właścicielowi podróże przychodzą nam tak łatwo i tak przyjemnie) pod prowizoryczny parking w Rabsztynie. No bo przecież skoro już jedziemy do tego Ogrodzieńca, to grzechem byłoby tam nie zaglądnąć (co z tego, że byliśmy tam co najmniej kilkanaście razy). Świeże, kwietniowe powietrze i wiejący mocno wiatr, rozbudzają nas już ostatecznie (zdecydowanie lepiej niż wypita wcześniej kawa). Ku mojej uciesze widzę, że prace renowacyjne toczą się swoim tempem (powolnym, bo powolnym - ale zawsze jakimś - w przeciwieństwie chociażby do Tenczyna w Rudnie, gdzie z dnia na dzień budowla znika na naszych oczach), zamek zaczyna coraz bardziej spełniać swoją turystyczno-rekreacyjną rolę. Kto wie - może w przyszłości będzie konkurował na Jurze z Ogrodzieńcem, czy zamkiem w Będzinie.
Po półgodzinnym pobycie, zmarznięci wsiadamy do Samochodu i jedziemy - jak mniemamy - już do Ogrodzieńca. Ale zaraz - przecież po drodze jest wjazd na Pustynię Błędowską. A jest dopiero 9 rano! Zdecydowanie - piaski czekają! Po przyjeździe okazuje się, że nie tylko czekają piaski, ale i masa śmieci oraz możliwość spotkania niewypału (dawny poligon wojskowy). Próby biegu po piasku okazują się mało trafionym pomysłem, szczególnie w wietrzny dzień. Po 10 minutach chodzenia po Pustyni, piasek czuję już nawet między zębami. Stwierdzamy zgodnie, że udajemy się do samochodu (uff - w końcu koniec niechcianego peelingu). Pustynia rzeczywiście robi spore wrażenie, jak na warunki polskie. Gdyby nie wiatr tego dnia, mogłaby stanowić idealne miejsce na chwilę refleksji. Niestety nawet w ciągu bezwietrznych dni o chwili ciszy można tam zapomnieć. Miejsce to upodobali sobie kierowcy quadów oraz motorów crossowych, co nie tylko nie sprzyja spokojnym spacerom, ale i degraduje to ciekawe miejsce.
Po piaskach przychodzi w końcu czas na dojazd do Ogrodzieńca. Podjeżdżamy na jeden z parkingów, stwierdzamy, że do środka nie idziemy, bo po co zwiedzać zamek po raz wtóry. Tomasz wpada na pomysł, aby udać się w jeszcze jedno ciekawe miejsce, a mianowicie na Górę Birów. Wchodząc na jedno ze wzgórz, ku moim oczom ukazuje się drewniana strażnica i ostrokół. Pierwsze wrażenie - rewelacja - człowiek jest w stanie na moment poczuć się jak na początku wieków średnich, a przynajmniej na planie dobrego filmu. Niestety to tylko pozory. Udajemy się na samą górę. Z dołu zdaje się wszystko wyglądać efektownie - na dole tabliczka informująca o rekonstrukcji z dotacji unijnej, o tym, że pierwsi mieszkańcy pojawili się tutaj w późnym neolicie, a następnie zamieszkiwali je przedstawiciele kultury łużyckiej. Dowiadujemy się również, że do V wieku zamieszkiwali tutaj Germanowie, a ostatni byli Słowianie. Młoda pani w okienku kasuje nam bilety i wchodzimy po ciągnących się niczym drabina jakubowa schodach. Niestety na górze już nie jest ani mistycznie, ani majestatycznie, ani filmowo. Zrekonstruowany gród wygląda tandetnie, odwzorowanie historyczne nie jest nawet przyzwoite (zamiast średniowiecza czuję się jak w skansenie sztuki ludowej). Całość psuje fakt, że praktycznie żadnego ze zrekonstruowanych budynków nie można zwiedzać. Cóż - może w sezonie letnim coś ulegnie zmianie. Oczywiście mimo tych wad, polecam to miejsce, gdyż bilety są tanie (1,5 - 2,00 zł), a z samej góry roztaczają się piękne widoki.
Po zejściu wiemy jedno - nareszcie Ogrodzieniec. Oczywiście nie udajmy się do samego zamku (jak wspomniałam wcześniej), ale okrążamy go dookoła, przedzieramy się przez skały i podziwiamy go od najpiękniejszych stron. Masa turystów wewnątrz, ale i nie tylko, pokazuje jak w przeciągu kilku lat, ten zamek - skazany jak większość - na stopniowy rozpad - przeżył prawdziwe odrodzenie. Inwestycje poczynione w tym względzie, zwróciły się zapewne bardzo szybko, szczególnie że na samym zamku działa Karczma, a w okół niego organizowane są imprezy biesiadne, rycerskie i nie tylko. Polecam szczególnie odwiedzić to miejsce w weekend majowy (pomimo masy turystów), gdyż wtedy to organizowane są najciekawsze pokazy rodem z średniowiecza.
Po kilku godzinach spędzonych w Podzamczu, udajemy się do Okiennika Wielkiego. Nie przez przypadek udajemy się w to miejsce. Słynęło ono w końcu kiedyś z band rozbójników i swoistego "jurajskiego" Janosika.
Na sam koniec zostawiamy sobie małą delicję. Udajemy się do rezerwatu "Góra Zborów". Wpierw planujemy wejść do Jaskini Głębokiej - niestety okazuje się, iż jest zamknięta. Niepocieszeni zwiedzamy rezerwat, a na szczycie w końcu dajemy sobie chwilę odpoczynku i błogo wylegujemy się na kocu patrząc na zachodzące, zimne, kwietniowe słońce.

Rabsztyn - w środku Rabsztyn - w środku

Jedna ze skał o które opiera się Rabsztyn Jedna ze skał o które opiera się Rabsztyn

Pustynia Błędowska - fragment bez śmieci Pustynia Błędowska - fragment bez śmieci

Pustynia Błędowska - niedaleko ruin fortu Pustynia Błędowska - niedaleko ruin fortu Góra Birów - z perspektywy obiecującej :) Góra Birów - z perspektywy obiecującej :) Zrekonstruowany gród na Górze Birów - w środku Zrekonstruowany gród na Górze Birów - w środku Kolejny fragment Góry Birów Kolejny fragment Góry Birów Ogrodzieniec od strony murów Ogrodzieniec od strony murów Ogrodzieniec przy sali turniejowej Ogrodzieniec przy sali turniejowej Okiennik Wielki Okiennik Wielki Góra Zborów Góra Zborów


Dodaj komentarz >>

��Inne wycieczki weekendowe po tej gminie
  » Jura - mały fragment

Odyssei Forum Podr�nika



Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres:

Odyseusz 2007
Wybierz najlepszą okładkę National Geographic Wygraj kamerę

  Odyssei.com forum - ostatnie posty

   Odyssei.com Forum podróżnika