Andrzej Sikorowski - podróże sławnych ludzi
Andrzej Sikorowski - piosenkarz, kompozytor, gitarzysta, autor
tekstów, lider zespołu "Pod Budą". Autor niezapomnianych piosenek,
takich jak "Nie przenoście nam stolicy do Krakowa" czy "Ale to
już było". Współpracuje także z innymi wykonawcami m.in. z Marylą Rodowicz
i Grzegorzem Turnauem.
Podróż w jakie miejsce zapadła Panu najbardziej w pamięć? Dlaczego?
Pierwszą daleką podróż w życiu odbyłem mając 7 lat. Pojechałem z ojcem do Marsylii,
gdzie mieszkała jego siostra. W latach 50. dla młodego człowieka wyprawa w kapitalistyczne
rejony to był szok. Byłem na wyspie If . Ja w tym czasie zaczytywałem się w
powieściach tj.: „Trzej Muszkieterowie”, „Hrabia Monte Christo”. Zgodnie z tą
ostatnią hrabia był na wyspie If więziony. Ta podróż na pewno pozostanie najpiękniejsza.
Najdziwniejsze miejsce, do jakiego Pan dotarł?
Najdziwniejszym miejscem, do jakiego dotarłem jest szpital w Kurganie. To taka
miejscowość za Uralem. W tamtejszej klinice przyjmował profesor Ilizarow, niestety
nieżyjący już. Zajmował się on, krótko mówiąc, „wydłużaniem ludzi”. Jego metoda
polegała przecinaniu kości i stopniowym odsuwaniu odłamów od siebie. Z czasem
w przestrzeni pomiędzy nimi, dzięki komórkom kościotwórczym, także powstawała
kość.
W każdym razie myśmy tam grali koncert, w tym Kurganie. Po koncercie przyszły
do nas dziewczyny z kliniki i zaprowadziły nas do szpitala na imprezę z dużą
ilością alkoholu. Takiej imprezy to nawet Fellini by nie wymyślił.
Czy jest miejsce, do którego wciąż Pan wraca?
Najdziwniejszym miejscem, do jakiego dotarłem jest szpital w Kurganie. To taka
miejscowość za Uralem. W tamtejszej klinice przyjmował profesor Ilizarow, niestety
nieżyjący już. Zajmował się on, krótko mówiąc, „wydłużaniem ludzi”. Jego metoda
polegała przecinaniu kości i stopniowym odsuwaniu odłamów od siebie. Z czasem
w przestrzeni pomiędzy nimi, dzięki komórkom kościotwórczym, także powstawała
kość.
W każdym razie myśmy tam grali koncert, w tym Kurganie. Po koncercie przyszły
do nas dziewczyny z kliniki i zaprowadziły nas do szpitala na imprezę z dużą
ilością alkoholu. Takiej imprezy to nawet Fellini by nie wymyślił.
Jaki jest wymarzony cel Pana przyszłej podróży?
Ja w zasadzie wszędzie już byłem. Chociaż nie... no oczywiście nie wszędzie. Nie byłem w Ameryce Południowej. Nie jestem „latynoski” jeśli chodzi o „language”, bo tam trzeba porozumiewać się po hiszpańsku albo portugalsku. Brazylia, Peru, Chile bardzo mnie interesują. I mogę dodać, że wybieram się tam w przyszłym roku. A poza tym byłem już na każdym innym kontynencie.
Czy doświadczenia nabyte podczas podróży są przydatne w Pana pracy?
Są. Człowiek, który podróżuje poznaje ludzi, a przez to jest bardziej tolerancyjny i staje się bardziej przyjazny. Ja w swojej pracy muszę się z ludźmi kontaktować i jest to istotne, że wychodząc do widowni, jestem obciążony kontaktami z innymi. Gram dla rodaków w różnych krajach i to za każdym razem pomaga, gdy mam świadomość takiego a nie innego miejsca. Poza tym podróżowanie to wielka szkoła życia.
Zaloguj się
Przyłącz się do społeczności miłośników podróży
















