• Relacji z podrózy: 17304
  • Zdjęć: 122761
  • Podróżników: 28242
  • Porad: 18789
  • Postów: 112263
  • Tematów: 10264

Patronat Odyssei: RutaInka 2010 - Peru


Trzymiesięczna wyprawa krakowskich studentów trwa!

Zapowiedź wyprawy >>>

Relacja z Boliwii >>>

Kolejny kraj Ameryki Południowej – Peru – przywitał nas granicą, którą przekraczaliśmy pieszo. „Pomogli” nam w tym tragarze, za 10 Boliwianów od osoby przewieźli nasze ciężkie plecaki na drugą stronę (należy jednak cały czas pilnować bagaży, jak i „rachunku” po usłudze). Po krótkim pobycie w górach peruwiańskich (Z przydatnych porad musimy wspomnieć o uroku popołudniowych sobót i niedziel w mniejszych miejscowościach – wszystko jest wtedy zamknięte i ciężko znaleźć bank, kantor, pralnie, sklep itp.) udaliśmy się do Cuzco, które okazało się miastem nad wyraz europejskim: piękne budynki, klimatyczne knajpy, mnóstwo turystów. Ceny są również europejskie, porównywalne z Krakowem. O wiele tańsze są taksówki, które są tutaj bezpieczne i wszechobecne. Za śmieszną cenę 3 soli (ok. 3,6zł)  można było przejechać ok. 5km. Niestety wejścia do wszystkich kościołów (w tym katedry) są objęte opłatą (bynajmniej nie symboliczną).

Rutainka

Niedaleko pod względem odległości i całkiem daleko pod względem czasu dojazdu znajduje się Machu Picchu. Nasza wędrówka rozpoczęła się po dotarciu do parku Machu Picchu nieco od tyłu, następnie przeszliśmy dwugodzinną trasę (bardzo urokliwą) wzdłuż torów kolejowych (można dojechać pociągiem) po płaskim terenie, i pod koniec za $7 skorzystaliśmy z autobusu wywożącego turystów pod samo wejście. Niezbyt nam się to co prawda uśmiechało, ale to jest niestety urok wycieczek w większej grupie – z racji braku czasu zmuszeni byliśmy skorzystać. Wstęp do Machu Picchu jest dwuczłonowy – oddzielna opłata jest za wejście „nad” Machu Picchu i oglądanie tego miejsca z góry, a oddzielna za zwiedzanie samych ruin. Gorąco polecamy wyprawę, której sami nie zrobiliśmy, jednak wielu turystów na nią się decyduje – wieczorne dotarcie „pod” Machu Picchu, tam nocleg w jednym z domów lokalnej ludności i poranne, a raczej późnonocne wejście do samego parku – wrażenia muszą być oszałamiające. W drodze między Cuzco a Limą warto zobaczyć Nazcę i Park Paracas. Wejście na taras widokowy, który oddalony jest od miejscowości o kilka kilometrów kosztuje symbolicznego dolara, ale warto pokusić się na awionetkę (sześciocio- lub piętnastoosobową) za $80 od osoby. W sprawie wysp w Parku Paracas należy najpierw dowiedzieć się czy możliwe jest popłynięcie łódką, nam niestety uniemożliwiła to pora roku i pogoda.

Rutainka

Lima, stolica jest miastem dość niebezpiecznym, dlatego i tu najlepszym transportem jest taksówka. Centrum z zabytkami nie jest duże, a centrum rozrywkowe Miraflores znajduje się w innej części miasta, dlatego nie warto urządzać sobie wieczorno-nocnych spacerów. Ceny w Miraflores ponownie zaskakują zachodnioeuropejskimi standardami.

Na północ od Limy odwiedziliśmy Trujillo. Nieopodal znajdują ruiny pałaców w Chan Chan. Było to największe miasto liczące ponad 10 tys budynków mieszkalnych oraz aż 9 pałaców, każdego z kolejnych władców. Ruiny miasta są ciągle niszczone przez warunki atmosferyczne, wiele budynków niestety nie dotrwało do naszych czasów. W pobliżu Chan Chan znajdują się pozostałości Świątyni Księżyca i Słońca.

Rutainka

Obowiązkowo w Peru należy spróbować ceviche – dania, którego głównym składnikiem jest surowa ryba. Można znaleźć niezliczoną ilość miejsc oferujących tą potrawę. Ostatnim naszym postojem w Peru było Lambayeque. Tam zwiedziliśmy muzeum władcy inkaskiego – Sipan. Po oglądnięciu filmu przygotowanego przez National Geographic zobaczyliśmy dosyć spore zbiory muzeum. Głównie naczynia i złota biżuteria. Bardzo wiele złota. Ciekawostką jest to, że wraz ze śmiercią króla umiera (zabijana) również jest jego świta, nałożnice, kochanki, a również strażnicy (którym obcinano stopy, aby nie uciekli po śmierci od służby). Na koniec naszej wizyty w Peru odwiedziliśmy na moment jeszcze Pacyfik, plaże tutaj potrafią być wyjątkowo urokliwe i warto nad nimi spędzić trochę czasu. Jednak kolejne państwo – Ekwador – już czeka na nas!


Zapraszamy do śledzenia naszego bloga oraz zdjęć z wyprawy! >>>

Patronat honorowy:


Małopolska

Honorowy Patronat Marszałka Województwa Małopolskiego - Marka Nawary

Patronat medialny:

RAdio Kraków Małopolska
Odyssei.com

Partnerzy:

 uj

Katedra Zarządzania w Turystyce Uniwersytetu Jagiellońskiego

Sponsorzy:

 Salewa

xsocks


Dodaj nowy komentarz
Twoje imię:
Treść komentarza:

Wpisz wynik działania z obrazka:
Wybierz kontynent:
Wybierz kraj:





Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres: