Krośnieńskie Spotkania z Podróżnikami


Pod patronatem Odyssei.Com przenieśmy się ponownie na Węgry i przeczytajmy co autor ostatniego slajdowiska sądzi o naszych bratankach - Węgrach

Kilka dni temu w ramach obchodów Dni Przyjaźni Polsko - Węgięrskich w Krośnie pod patronatem Odyssei.Com została wygłoszona prelekcja pt. "Węgierskie klimaty". Zapraszamy do którkiej wirtualnej podróży przez Węgry, a naszym przewodnikiem będzie Bartosz Piziak.

Bartłomiej Machowski: Bartku dziś gościłeś na kolejnej edycji Krośnieńskich Spotkań z Podróżnikami. Tym razem w ramach Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Co sądzisz o tego typu spotkaniach i o atmosferze w Piwnicy Podcieniami ?

Bartosz Piziak: Co tu dużo mówić – zarówno same spotkania w Krośnie jak i cała inicjatywa Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej i imprez związanych z tym wydarzeniem są pomysłami godnymi naśladowania. Z przyjemnością przyjmuję zaproszenia na tego typu pokazy, szczególnie gdy odbywają się w tak klimatycznych miejscach jak Piwnica Podcieniami, tym bardziej że podczas takich spotkań można wymienić swoje doświadczenia z innymi fascynatami podróży. Zresztą sam przez kilka lat organizowałem podobne spotkania z ludźmi ciekawymi świata dla środowiska akademickiego w Krakowie, a dziś staram się ten pomysł kontynuować w ramach Festiwalu Młodych Podróżników, który wraz z Akademickim Klubem Turystycznym Rozdroże organizuję już od trzech lat  w Gorcach (w tym roku impreza odbędzie się w dniach 17-19 kwietnia 2009r. [przyp. Machoney]). W tym miejscu mogę też zaprosić wszystkich zainteresowanych na dużą imprezę podróżniczą w Rzeszowie, której pierwszą edycję planuję na jesień tego roku (szczegóły już wkrótce na www.festiwalpodrozniczy.pl).

oryginal - w1
Komplet publiczności w Piwnicy PodCieniami w Krośnie
Fot. Bartłomiej Machowski

B.M. Może troszkę prywaty. Znamy się już kilka lat i obaj wiemy, że przygotowanie prelekcji z tak bliskiego kraju jakim są Węgry może okazać się bardzo trudne. Na jakie problemy natrafiłeś w przygotowaniu ?

B.P. Dobre pytanie. Bo rzeczywiście długo miałem „zgryz” co pokazać, by zaciekawić zgromadzonych, a jednocześnie „na nowo” odkryć przed nimi Węgry, często znane z krótkich wypadów mieszkańców naszego regionu chociażby na baseny termalne. Przygotowanie pokazu z kraju, który jest nam tak bliski, a jednocześnie tajemniczy, choćby ze względu na niezwykle trudny i zupełnie dla nas niezrozumiały język węgierski, całkowicie różni się od opracowania prelekcji z wyprawy, która miała określoną trasę lub eksploracji dalekich, często egzotycznych krajów. Długo zastanawiałem się nad jego koncepcją, doborem miejsc i fotografii, ale mam nadzieję, że moje „Węgierskie klimaty” przyczyniły się choć trochę do nowego spojrzenia na kraj naszych „bratanków”.

oryginal - w2
Bartosz Piziak - autor prelekcji
Fot. Bartłomiej Machowski

B.M. Problemy były ale jednak zgromadzonej publiczności się podobało, a to znak, że może Węgry przestaną być kojarzone wyłącznie z basenami i winem…

B.P. Cieszą mnie opinie publiczności jednak myślę, że to nie problem, że większość Polaków kojarzy Węgry z basenami termalnymi i winem. Stanowią one o ogromnym potencjale turystycznym tego niewielkiego kraju. Wiesz, liczby mówią za siebie -  ponad 400 kompleksów basenowych (ze źródłami leczniczymi i termalnymi) i 22 unikatowe, regiony winiarskie na Węgrzech, a do tego przebogata historia i wiele zabytków z cudownym Budapesztem… Chodzi tylko o to by nasi Rodacy zaczęli się interesować czymś więcej, niż tylko basenami w Miszkolcu-Tapolcy czy mocą Egri Bikaver! By podczas swojego pobytu na Węgrzech doświadczyli także piękna Gór Bukowych, niezwykłych zjawisk krasowych w Krasie Słowacko-Węgierskim czy elementów orientu w Peczu, Egerze… bo naprawdę warto!

oryginal - w3
Kręte uliczki Egeru
Fot. Bartosz Piziak

B.M. Śledząc ostatnie lata można śmiało stwierdzić, że zainteresowanie tym krajem jest nadal duże. Co sprawia, że ten kraj nadal przyciąga turystę z Polski ?

B.P. Na pewno jego położenie - zaledwie 2-3 godziny jazdy samochodem od naszej południowej granicy oraz tranzytowy charakter, gdyż wielu naszych Rodaków odwiedza Węgry podczas swoich wojaży do Chorwacji, Grecji czy Rumunii. Wszyscy znają też popularne powiedzenie „Polak, Węgier dwa bratanki…”, co dodaje smaczku naszym kontaktom z narodem węgierskim. A że zawsze przyjmują nas z serdecznością, nawet mimo problemów komunikacyjnych, to lubimy spędzać czas właśnie na Węgrzech. Zresztą, znowu nawiążę do kąpieli i wina, pokaż mi Bartku kraj, gdzie można tak niedrogo zrelaksować się w tak przyjemnych warunkach i wypić tak zacne trunki w tak przystępnych cenach ?! Dobrą robotę wykonuje też w naszym kraju Narodowe Przedstawicielstwo Turystyki Węgierskiej, które promuje ten kraj nie tylko na dobrze przygotowanej stronie internetowej ale i wydając liczne wydawnictwa, mapy w języku polskim, które można otrzymać na licznych imprezach targowo-turystycznych odbywających się w naszym kraju.

oryginal - w4
Węgierskie klimaty...
Fot. Bartosz Piziak

B.M. Przybliżyłeś nam dziś zagadnienie węgierskiego wina w wielu kwestiach ale może mógłbyś przenieść nas na chwilę do małej piwniczki…

B.P. Z tym może być problem, bo właśnie skończyła się degustacja. Ze swojego „doświadczenia” mogę tylko powiedzieć, że każdy kto choć troszkę darzy sympatią wino, obojętnie nie przejdzie obok licznych na Węgrzech winnych piwniczek. Powiem więcej – im bardziej prowincjonalnie, tym lepiej, bardziej swojsko i ciekawie, także pod względem degustacji. Można powiedzieć też, że mimo iż, jedna piwniczka podobna drugiej, to jednak w każdej odnajdziemy niesamowitą atmosferę wśród starych, zakurzonych często beczek i pokrytych niesamowitą pleśnią ścian. Dodatkową atrakcją wielu piwniczek jest często jej charyzmatyczny właściciel, który na różne sposoby będzie starał się dostarczyć nam niezapomnianych winnych doznań.

oryginal - w5
Węgierskie złoto...
Fot. Robert Szura

B.M. To może teraz na ostro…

B.P. Dobrze kombinujesz – Węgry to pod względem kulinarnym raj dla smakoszy, szczególnie tych, którzy lubią dobrze przyprawione potrawy. Myślę, że takie potrawy jak madziarski gulasz, bogracz, leczo czy nadziewane papryczki, zna każdy kto choć raz odwiedził drugą ojczyznę Józefa Bema! Warto też dodać, że najbardziej popularną przyprawą na Węgrzech jest słodka, sproszkowana papryka.  Zresztą trudno odnaleźć potrawę, która nie miałaby „związku” z papryką pod różnymi jej postaciami. Wpływ na węgierską kuchnię miały także Dunaj i Cisa, które dostarczają od wieków ryb słodkowodnych i do dziś klasyką na węgierskim stole jest zupa rybna zwana halaszle. Rozmawialiśmy już o winach, więc tylko wspomnę o doskonałej wódce owocowej o smaku moreli, śliwki lub gruszki, którą - nie tylko - Węgrzy nazywają palinką, ale jej amatorów odsyłam do książki A. Stasiuka „Jadąc do Babadag”, gdzie doskonale opisane zostały jej walory.

oryginal - w6
Jezioro Balaton
Fot. Bartosz Piziak

B.M. Nie od dziś wiadomo, że wiele trudności podczas tej jakby się wydawało „łatwej” podróży sprawia język węgierki. Możesz przybliżyć nam ten język i opowiedzieć o jakiś śmiesznych zdarzeniach, które dziś okrążają Internet ?

B.P. Z językiem węgierskim mają problem nawet sami językoznawcy, spierając się o jego pochodzenie. Zaliczany jest on do rodziny języków ugrofińskich, a w Europie jest troszeczkę podobny do języka fińskiego. Jednak tak naprawdę poza Węgrami i terenami przygranicznymi krajów sąsiadujących, nikt inny nim się nie posługuje. To, że jest trudny wiadomo nie od dzisiaj, dlatego zawsze podziwiam osoby, które go opanowały. Moje doświadczenia z węgierskim są raczej pozytywne. Jak to zwykle bywa w podróży niejednokrotnie w ruch szły ręce i całe ciało, ale zawsze udawało się dojść do porozumienia z rozmówcą. A że pierwsze moje doświadczenia z podróżowaniem po Węgrzech związane są z autostopem, sytuacji takich nie brakowało! Jednak do najbardziej zabawnych sytuacji dochodziło na prowincjonalnych stacjach kolejowych. Gdy wraz ze znajomymi dowiedzieliśmy się, że studenci węgierscy mają 67,5 % zniżki na wszystkie pociągi, postanowiliśmy z nich korzystać. I tak gdy nie mogliśmy znaleźć pomocnego Węgra, który kupiłby nam te bilety, pisaliśmy na kartce papieru stację docelową, liczbę biletów i wielkość zniżki i bez problemu po chwili mieliśmy w rękach małe tekturki z dziurką pośrodku, które także i u nas 20-25 lat temu były biletami. Efekt był taki, że kilkakrotnie udało nam się przejechać Węgry wzdłuż i wszerz za kwotę 10-15 złotych! Oczywiście zdarzało mi się kilka razy wylecieć z pociągu gdy kontroler zorientował się, ze ma do czynienia z kombinatoryką stosowaną, ale dzięki temu moje wędrówki po Węgrzech nabierały kolorytu, bo pewnie nigdy w życiu, nie zdecydowałbym się wysiąść na tych stacjach…

oryginal - w7
Stolica Węgier - Budapeszt
Fot. Bartosz Piziak

B.M. Odwiedziłeś już wiele egzotycznych krajów więc może przybliżysz nam swoje najbliższe podróżnicze plany ?

B.P. Nie przesadzajmy z tą egzotyką. Plany jak zwykle są, gorzej z czasem. Chyba Cię nie zdziwię, jak powiem, że już za kilka dni wybieram się na…Węgry, ale tym razem bardziej zawodowo. Jednak na pewno i tym razem nie obejdzie się bez winnych degustacji w okolicach Badacsony nad Balatonem. Potem może Krym, póki do sezonu jeszcze zostało trochę czasu i nie ma najazdu turystów z Rosji, a na wakacje może wybiorę się w chłodniejsze klimaty syberyjskiej tajgi. Jest też jeszcze w zanadrzu kilka innych projektów, ale sam wiesz najlepiej, że plany są dla architektów, więc może lepiej by nasze podróże miały dalej charakter spontanicznych – a nuż pojawi się jakaś promocja lotnicza i w końcu pofrunę do Ameryki Środkowej, która „męczy” mnie od paru dobrych lat!

oryginal - w8
W węgierskiej piwniczce...
Fot. Bartosz Piziak

B.M. Bartku dziękuję Ci za spotkanie i przybliżenie czytelnikom portalu Odyssei.Com wspaniałego kraju jakim są Węgry. Życzymy Ci kolejnych sukcesów !!!

B.P. Ja natomiast Tobie dziękuję za zaproszenie i rozmowę. Pozdrawiam całą ekipę odyssei.com i do zobaczenia na Węgrzech albo w innych mniej lub bardziej odległych krainach.

oryginal - w9
Pozdrowienia dla Odysseuszy...
Fot. Bartłomiej Machowski

Bartosz Piziak - pochodzi z Rzeszowa, absolwent geografii oraz zarządzania w turystyce na UJ, doktorant w Zakładzie Gospodarki Turystycznej i Uzdrowiskowej IGiGP UJ. Jeden z założycieli Akademickiego Klubu Turystycznego Rozdroże przy UJ i jego prezes. Pomysłodawca i organizator dwóch edycji Festiwalu Młodych Podróżników oraz innych, licznych imprez turystyczno-krajoznawczych. Organizował i prowadził wyprawy trampingowe do Afryki, Ameryki Południowej i Północnej. Pilot wycieczek krajowych i zagranicznych. Szczególnie interesuje się historią i geografią Ameryki Łacińskiej.

Bartek zaprasza na swoją stronę internetową: www.bartekpiziak.com - można tam znaleźć liczne fotografie z wyjazdów oraz poczytać o podróżniczych poczynaniach autora prelekcji.

Profil Bartka Piziaka na Odyssei: Barti

Wybierz kontynent:
Wybierz kraj:

Wybierz najlepszą okładkę National Geographic Wygraj kamerę


Jeżeli chcesz otrzymywać nasz Newsletter, wpisz swój adres:

  • Relacji z podrózy: 16668
  • Zdjęć: 114234
  • Podróżników: 21058
  • Porad: 18789
  • Postów: 77842
  • Tematów: 7435