Z Polski do Australii samochodem - maj 2010 |
|
|
|
Odyska
|
Mar 7 2010, 10:24 AM
|

Miłośniczka podróży

|
|
|
|
|
|
|
|
|
Mar 7 2010, 01:36 PM
|

Wytrawny wojażer
  
Grupa: Odyseusze
Postów: 298
Skąd: TRÓJMAISTO

|
CYTAT(RoadRunneR @ Mar 7 2010, 10:24 AM)  Witam wszystkich  Wybieram się gdzieś w połowie maja terenówką przez Azję Centralną i Płd.-Wsch. do Australii, szukam osoby chętnej do przyłączenia się. Szybko i w skrócie o mnie: jestem antropologiem, 34 l., zaprawiony wędrowiec, na koncie 4 kontynenty i ponad 30 państw. Kontakt: cobraride@gmail.com Bartek Tak z ciekawości jak chcesz się autem przedostać do Australii? Jakimś promem?
--------------------
“Do not follow where the path may lead. Go instead where there is no path and leave a trail” - Ralph Waldo Emerson
|
|
|
|
|
|
|
|
Mar 7 2010, 05:53 PM
|
Miłośnik podróży

Grupa: Odyseusze
Postów: 14

|
Ile czasu planujesz na tą podróż ?
|
|
|
|
|
|
|
|
Mar 7 2010, 06:34 PM
|

Wytrawny wojażer
  
Grupa: Odyseusze
Postów: 282
Skąd: Warszawa

|
Wiem, jestem na to przygotowany. Żeby było ciekawiej, zabieram ze sobą psa. To dopiero będzie zabawa wjechać z nim do takiego Myanmar na przykład  , najpierw sprawdzę, ile da się załatwić w ambasadach przed wyjazdem, potem idę na całość  Gdzie się definitywnie nie uda dostać - trudno, ominę. Póki co Bhutanu i Korei Północnej nie zamierzam atakować  W zeszłym roku trzasnąłem z NY do Chile + Rapa Nui w 3,5 miesiąca, wszystko lądem  (poza przeprawą z Panamy do Kolumbii jachtem), potem tylko samolot na wyspę, chociaż uwzględniałem jakiś statek pierwotnie. Trasa zrobiona nie samochodem co prawda i bez psa, ale niemniej hardkorowo też czasem bywało Jeśli chodzi o czas to nie mam zielonego pojęcia, ale ścigać się na pewno nie będę  4 miesiące? Naprawdę trudno powiedzieć. Chciałbym się też dostać na Borneo i Nową Gwineę, czy się uda - nie wiem, okaże się w praniu. Na razie jestem na etapie konkretnych przygotowań
--------------------
|
|
|
|
|
|
|
|
Mar 8 2010, 06:46 AM
|

Urodzony obieżyświat
    
Grupa: Odyseusze
Postów: 1,277
Skąd: Stryszawa

|
Pozwolisz, że włożę brutalnie palec do Twojej zupy i do Bhutanu oraz Korei Płn dodam jeszcze Birmę i Chiny, do których swoim samochodem też nie wjedziesz. W ogóle po tych dwóch krajach, bez statusu rezydenta, poruszać się własnym środkiem transportu (napędzanym czym innym niż siłą swoich mięśni) nie będziesz mógł.
Jedyna opcja jaką ja widzę, to z Azji Centralnej w stronę Rosji z powrotem i Władywostoku, stamtąd promem do Japonii, a z Japonii kolejnym promem statkiem do któregoś z krajów Azji Płd-Wsch i dalej do Australii, co już nie jest takie trudne.
Abstrahując od planu podróży, Bhutanu właśnie jest do zrobienia.
--------------------
|
|
|
|
|
|
|
|
Mar 8 2010, 08:26 AM
|

Wytrawny wojażer
  
Grupa: Odyseusze
Postów: 282
Skąd: Warszawa

|
Czołem A wkładaj nawet i całą nogę, im więcej porad i informacji, tym przecież lepiej, dzięki.  Tak, wiem, że Birma i Chiny są niemal niewykonalne, trzeba będzie ominąć, trudno. Pozostaje opcja z Bangladeszu do Tajlandii jakimś kontenerowcem i dalej od nowa. Z Singapurem zdaje się podobnie jak z Kitajcami. Pomysł z Rosją i Japonią też dobry, póki co, rozważam kilka równoległych wariantów
--------------------
|
|
|
|
|
|
|
|
Mar 8 2010, 09:30 AM
|

Urodzony obieżyświat
    
Grupa: Odyseusze
Postów: 1,277
Skąd: Stryszawa

|
Nie mam doświadczenia w jeżdżeniu autem po innych krajach niż europejskie, bo nie lubię papierologii, ale od czasu do czasu na coś trafię. Ostatnio, choć nie wiem czy to nie jakaś plotka backpaerska, w hostelu w Siem Reap słyszałem rozmowę dwóch Angoli, że Indie budują jakiś mur od strony Bangladeshu. Nie wiem, czy już budują, czy zamierzają budować i jak sie to będzie miało do przekraczania granic tego kraju, ale... to w formie czosnku do Twojej zupy  Nogi wkładać nie będę - jak się czegoś konkretnego dowiem, to dam znać. Było nie było, postawiłeś przed sobą spore wyzwanie - gratuluję i trzymam kciuki!
--------------------
|
|
|
|
|
|
|
|
Mar 8 2010, 10:59 AM
|

Wytrawny wojażer
  
Grupa: Odyseusze
Postów: 282
Skąd: Warszawa

|
Mur powiadasz... coraz ciekawiej się na tej planecie robi, tu Kambodża z Tajlandią o świątynie, tam Tanzania z Kenią o Kilimandżaro, teraz ci jeszcze? echh... Dobrze, że jeszcze Mongołowie nie chcą nagle odbudować dawnego imperium... Ja z kolej zagadałem chwilę w necie z dwoma innymi Angolami, ci też wybierają się samochodem z UK do Sydney, cóż lekko nie będzie... http://travelblog.org/p.php?i=91452&s=...cs/23363-1.html , szacuneczek dla chłopaków za pojazd Niemniej wszelkie rady i info bezcenne, dzięki, będę przecierał szlak, ktoś z naszych przecież musi, nie?  Pozdrawiam
--------------------
|
|
|
|
|
|
|
|
Mar 8 2010, 11:51 AM
|

Wytrawny wojażer
  
Grupa: Odyseusze
Postów: 298
Skąd: TRÓJMAISTO

|
CYTAT(RoadRunneR @ Mar 8 2010, 10:59 AM)  Mur powiadasz... coraz ciekawiej się na tej planecie robi, tu Kambodża z Tajlandią o świątynie, tam Tanzania z Kenią o Kilimandżaro, teraz ci jeszcze? echh... Dobrze, że jeszcze Mongołowie nie chcą nagle odbudować dawnego imperium... Ja z kolej zagadałem chwilę w necie z dwoma innymi Angolami, ci też wybierają się samochodem z UK do Sydney, cóż lekko nie będzie... http://travelblog.org/p.php?i=91452&s=...cs/23363-1.html , szacuneczek dla chłopaków za pojazd Niemniej wszelkie rady i info bezcenne, dzięki, będę przecierał szlak, ktoś z naszych przecież musi, nie?  Pozdrawiam Ja gdzieś czytalam że można się ponoć z Singapuru dostać, ale poszperam gdzie to było i wrzucę link... Mnie to ciekawi o tyle, że lubie autem podrozować - niezależność plus noclegi w razie problemu z głowy  ale nigdy się poza Europę nie wypuścilam jeszcze. A strasznie bym chciala... leżę sobie teraz akurat chora więc posurfuje tu i tam może coś znajdę...  wygląda na to,że połączenia są ale z samochodem trzeba się osobno starać + ceny!! od100$ za dzien od osoby :/ gosh! drożyzna... ze stronki: http://www.cruisepeople.co.ukCYTAT 5. Singapore - Australia - New Zealand Service with Mediterrean Shipping Co. Note: The direct Suez route was closed to passengers in 2008 so many clients now book passage to or from Europe over Singapore, a voyage of about 18/24 days. Connecting flights and passenger cabins are vailable on the MSC PALERMO to or from Australia and New Zealand, but space is fairly limited. Itinerary: For those wishing to sail from Singapore to Australia or New Zealand, we now have a new routing on F Laeiszs' MSC PALERMO (4 passengers): Singapore - Jakarta - Fremantle - Melbourne - Sydney - Bluff - Port Chalmers - Lyttleton - Wellington - Napier - Tauranga - Brisbane - Singapore (about 49 days). Please call or e-mail for details.
6. Singapore - New Zealand Service with Tasman Orient Line Note: We now also have a routing between Singapore and New Zealand via Noumea, Lautoka and Suva on the TASMAN CAMPAIGNER. Itinerary: For those wishing to sail from Singapore to New Zealand, we now have a new routing on Rickmers' TASMAN CAMPAIGNER (2 passengers): Singapore - Noumea - Lautoka - Suva - Auckland - New Plymouth - Wellington - Timaru - Tauranga - Hong Kong - Ho Chi Minh - Jakarta - Sri Racha - Singapore (about 42 days). Please call or e-mail for details.
--------------------
“Do not follow where the path may lead. Go instead where there is no path and leave a trail” - Ralph Waldo Emerson
|
|
|
|
|
|
|
|
Mar 8 2010, 12:47 PM
|

Wytrawny wojażer
  
Grupa: Odyseusze
Postów: 282
Skąd: Warszawa

|
Połączenia się zawsze jakieś znajdą, najwyżej furę na piracką dżonkę się wrzuci i tyle, nie ma, że boli  W w hostelu w Cartagenie obserwowałem na oko 65letniego dziadka, który się z motorem na jacht do Panamy zamierzał ładować, zawodnik nieprzeciętny był  No to może akurat też nie był jeszcze szczyt hardkoru, ale pozytywnie mnie facet zainspirował. Swego czasu sam na motorze objechałem kawał Europy, ale dziadzio po 2 Amerykach w tym wieku na zdezelowanej Hondzie - szacunek  Chociaż bezsprzecznie królem tej materii jest ten pan http://www.horizonsunlimited.com/forwood/ - guru absolutny. Znaczy się da się? impossible is nothing  Co do kosztów... no cóż, trzeba to będzie czasem przełknąć, nie ma nic za darmo CYTAT(Andrzej Budnik @ Mar 8 2010, 12:43 PM)  Eee, coś więcej na ten temat? Granicy mam nadzieję nie zamkneli? Za 3 dni mam ją przekraczać :/ Nie wiem, jak teraz, ale półtora roku temu było gorąco: http://news.bbc.co.uk/2/hi/asia-pacific/7668657.stm teraz chyba spokój znowu
--------------------
|
|
|
|
|
|
|
|
Mar 8 2010, 01:39 PM
|

Wytrawny wojażer
  
Grupa: Odyseusze
Postów: 298
Skąd: TRÓJMAISTO

|
CYTAT(Andrzej Budnik @ Mar 8 2010, 12:43 PM)  Eee, coś więcej na ten temat? Granicy mam nadzieję nie zamkneli? Za 3 dni mam ją przekraczać :/ Mnie też to zmartwiło bo wyczytałam gdzieś (znowu "gdzieś" ;D ) że nie da się już Tajskiej wizy na tym przejściu w poipet czy jakoś tak wyrobić, a byłam pewna że można :/ A jak Wy Andrzej, macie już wyrobione? i gdzie chcecie przekraczać kam-taj? CYTAT(RoadRunneR @ Mar 8 2010, 12:47 PM)  Połączenia się zawsze jakieś znajdą, najwyżej furę na piracką dżonkę się wrzuci i tyle, nie ma, że boli  W w hostelu w Cartagenie obserwowałem na oko 65letniego dziadka, który się z motorem na jacht do Panamy zamierzał ładować, zawodnik nieprzeciętny był  No to może akurat też nie był jeszcze szczyt hardkoru, ale pozytywnie mnie facet zainspirował. Swego czasu sam na motorze objechałem kawał Europy, ale dziadzio po 2 Amerykach w tym wieku na zdezelowanej Hondzie - szacunek  Chociaż bezsprzecznie królem tej materii jest ten pan http://www.horizonsunlimited.com/forwood/ - guru absolutny. Znaczy się da się? impossible is nothing  Co do kosztów... no cóż, trzeba to będzie czasem przełknąć, nie ma nic za darmo Myślę że jak już tam dojedziesz to musi być jakaś opcja. Kombinując na maxa - bo czasem się nie da inaczej - mógłbyś auto pchnąć odpłatnie jakimś "towarowcem" a sam może nawet for free jakimś yachcikiem  pełen wypasik... Są nawet stronki gdzie można tego typu podwózki szukać
--------------------
“Do not follow where the path may lead. Go instead where there is no path and leave a trail” - Ralph Waldo Emerson
|
|
|
|
|
|
|
|
Mar 9 2010, 04:28 PM
|

Doświadczony globtroter
   
Grupa: Odyseusze
Postów: 658
Skąd: Warszawa

|
CYTAT(RoadRunneR @ Mar 7 2010, 06:34 PM)  Wiem, jestem na to przygotowany. Żeby było ciekawiej, zabieram ze sobą psa. Huh. No plany to są faktycznie rozbudowane, na moje jednak oko o ile z samochodem możesz je śmiało snuć i jak nie tędy to inną drogą pojedziesz o tyle jeśli chodzi o psa to twoja podróż poprzez to nie powinna być krótsza jak ta Andrzeja. Bo gdy ktoś postanowi twojego psa zatrzymać na 3 miesięczną kwarantanne będziesz musiał sobie w międzyczasie znaleźć jakieś zajęcie. A możesz być pewny że psi "paszport" europejski nie działa na wszystkie kraje świata. Dla przykładu Australia bo tu obowiazuje prawo i nikt nie napisze ze łapówka na granicy wystarczy: http://www.daff.gov.au/__data/assets/pdf_f...ion-package.pdfO ile kraj z ktorego chcesz przywiezc zwierzaka znajduje sie na liscie krajow z ktorych mozesz to zrobic (najblizszy w azji to Singapur) to: Cats and dogs must have been continuously living in the country of export for a minimum of six (6) months immediately prior to export or since direct importation from Australia or since birth. To oznacza że nie ma takiej możliwości że pakujesz psa do samochodu i jedziesz z nim przez cały świat a potem jestem witany z otwartymi rękoma w Australii. Wiecej o przywożeniu zwierzat do australii http://www.daff.gov.au/aqis/cat-dogs W każdym razie ten kraj mozesz wykreslic ze swojej listy albo musisz psa zostawic w domu. Morał - z psem można jechać na wakacje i jest to nawet wskazane ale do Chorwacji najdalej.
--------------------
www.niepowazni.blogspot.com
|
|
|
|
|
|
|
|
Mar 9 2010, 06:37 PM
|

Wytrawny wojażer
  
Grupa: Odyseusze
Postów: 282
Skąd: Warszawa

|
Łatwo nie będzie, fakt. Echhh, założyłbym się chętnie, że wszędzie go wwiozę i dowiozę, ale póki co zachowuję jeszcze resztki zdrowego rozsądku (chyba) i spokojnie analizuję wersje alternatywne przejazdu  Z moich doświadczeń i obserwacji z wędrówek po świecie, wiem, że nie takie rzeczy się robi. W trakcie ostatniego treku z Ny do Chile mógłbym spokojniuteńko przewieźć rozłożonego kałacha, wiaderko diamentów, zbrojony uran tudzież milion dolarów w studolarówkach - radioaktywnych i świecących  To nie butne gadanie, tylko chłodna obserwacja warunków na poszczególnych granicach. Od Ekwadoru do Chile, potem z Chile do Polski, wiozłem mnóstwo przypraw w torebkach, połowa wyglądała jak marihuana lub kokaina. Nikt się nie przyczepił. Jak sprawdzali, to po prostu mówiłem "przyprawy", tłumaczyłem lub udawałem głupa, żeby się jednak jakiś formalista nie przyczepił i wwiozłem. W większości nie sprawdzali...  Do Chile pewnych produktów żywnościowych z Peru niby nie wwieziesz. Eee tam, cały lokalny autobus z miejscowymi babciami na granicy miał coś na sumieniu, ja sam amazońskie nasiona i kolumbijską kawę. Prześwietlaniem rentgenem, a jakże. I co nie wwieziesz?  Ale rzeczywiście, samochodem jest jednak 10 razy trudniej niż lokalnym transportem, bo często podejrzewają, że coś się może kryje w zapasowej oponie. 50-kilowego psa trudno będzie schować, fakt  gorzej jak by mnie dupnęli... Poza pobieżną znajomością przepisów prawnych i społecznych w danym państwie i staraniem się przestrzegania ich, reszta jest kwestią umiejętności poradzenia sobie na granicy przy wjeżdżaniu i wyjeżdżaniu z owego kraju. Kto z nas nie dał łapówki "egzotycznym" stróżom prawa? Kto z nas nie wypił w Polsce piwa w miejskim parku? A przecież to nielegalne. Są różne definicje i postrzegania prawa. Jest taki facet, Dziki Mietek ma ksywkę, mieszka obecnie na skraju peruwiańskiej Amazonii, miałem okazję poznać typa. Swego czasu przejechał z Arizony do rzeczonego Peru samochodem bez ubezpieczenia i z nieaktualnym registration  Mało tego, z jakimiś rogami i szmaragdami w pudełku po kawie. Teraz ma sporą klinikę ziołolecznictwa pod Chanchamayo  Da się? Dla jasności - nie jestem przemytnikiem, nie popieram tego typu praktyk  Podróżowanie samemu lokalnym transportem to jednak pikuś, ja lubię wyzwania  Jednak tylko dla dobra psa, zaoszczędzę mu jednak stresów kwarantanny. Ale z drugiej strony konsul w malezyjskiej ambasadzie powiedział mi wprost, że kwarantanna obowiązuje 6 dni, ale to też czasami zależy od urzędników. Albo nie wiedział do końca, albo był mega-luźny  Czyli że co, za 50 dolarów na potrzeby dzieci celnika, pies wjechał z 10-minutową kwarantanną? Obecna wyprawa to mini ekspedycja terenówką z Warszawy do Sydney (z dzikością Tasmania przy okazji), połączona z moim własnym projektem antropologicznym. Patronuje mi Poznaj Świat. Będę się starał dostosować do przepisów Dzięki za wszelkie informacje i porady - zawsze bezcenne
--------------------
|
|
|
|
|
|
|
|
Mar 9 2010, 10:34 PM
|

Doświadczony globtroter
   
Grupa: Odyseusze
Postów: 658
Skąd: Warszawa

|
CYTAT(RoadRunneR @ Mar 9 2010, 06:37 PM)  W trakcie ostatniego treku z Ny do Chile mógłbym spokojniuteńko przewieźć rozłożonego kałacha, wiaderko diamentów, zbrojony uran tudzież milion dolarów w studolarówkach - radioaktywnych i świecących  Co innego gadać po fakcie co innego zrobić czy tylko odważyć się gdy przy niedużej wtopie mogłoby się okazać że czeka na ciebie rezerwacja na 20 wiosen w jednym z tak popularnych poludniowo-amerykanskich resortów w których już, jak donoszą polscy konsulowie ślący im paczki z żywnością, kilku rodaków pokoje zajmuje. Mówię to ja osoba która dwa razy przemyciła kota z Ukrainy. Tak czy inaczej, nie spodziewaj się że np. Australia to granica na której za 100 dolarów cokolwiek załatwisz. Jak będziesz miał ze sobą jabłko to za pierwszym razem ci zwrócą uwagę ale za drugim masz gwarantowane trzepanie od stóp do głów. 3mam kciuki za wyprawę ale jak chcesz dojechać do celu to psa na ten czas podrzuć znajomym lub rodzicom.
--------------------
www.niepowazni.blogspot.com
|
|
|
|
|
|
|
|
Mar 28 2010, 06:46 PM
|

Wytrawny wojażer
  
Grupa: Odyseusze
Postów: 282
Skąd: Warszawa

|
Hej ludzie Sam sobie odpowiem, tylko po to, żeby znowu się na pierwszej znaleźć i zwrócić uwagę  Otóż nadal szukam chętnego/chętnej na akcję jakich mało, czyli do Australii lądem na czterech kołach. Miałem już niemal 100% gotowego Amerykańca, ale Iran zepsuł wszystko... :-| Przesuwam termin wyjazdu na połowę czerwca, albo i jeszcze nieco i dalej. Trasa niemal identyczna http://www.panomoto.com/route-rtw-overview.html w zakładce bike&kit - paperwork sporo konkretnych informacji Ok, to są nadal jacyś chętni/chętne? mogę wziąć max 2 osoby
--------------------
|
|
|
|
|
|
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:
|